Grypa żołądkowa w Walentynki? U mnie jak widać wszystko jest możliwe, dlaczego więc filmy prezentowane 14 lutego miałyby ociekać lukrem niczym tłustoczwartkowe pączki? Wpadam tylko na chwilę, bo już od dłuższego czasu planowałam wrzucić tu tą komercyjną romantyczną porą kilka filmowych awalentynkowych propozycji. Na opisy nie mam już jednak siły. Ból głowy spowodowany gorączką daje się we znaki, ale pokrótce zapoznam Was z ogólnym zarysem każdego z przedstawianych tu dzieł i odeślę do wszechwiedzącego Filmwebu.
Na co zatem macie dziś ochotę?
- Na miłość dorosłego mężczyzny do niedojrzałej, jeszcze dziecięcej, acz kokietującej niczym rasowa kusicielka, nimfetki? ---> LOLITA
- Na gorszącą opowieść o miłosnej obsesji, snutą przez samego Polańskiego? ---> GORZKIE GODY
- Na miłość, w której hasło "do grobowej deski" jest bardziej adekwatne niż "żyli długo i szczęśliwie"? ---> BONNIE & CLYDE
- Na uczucie, które omija wszelkie granice i nie straszna mu nawet nieprzytomna wybranka serca, a wszystko to w awangardowej otoczce stworzonej przez samego mistrza Almodovara? ---> POROZMAWIAJ Z NIĄ
- Na historię miłosną opartą na faktach zaczerpniętych z życia świetnego amerykańskiego pisarza Henry'ego Millera i jego dwóch muz: Anais Nin, słynącej ze swych ociekających erotyką dzienników i June - żony i toksycznej miłości autora? ---> HENRY I JUNE
- Na trójkąt... nie, czworokąt uczuć zaczynających się gdzieś w centrum miłości, a kończących na rozdrożach nienawiści? ---> BLIŻEJ
- Na historię kobiety, którą zdradzał mąż? Banalnie? A co powiecie na to, że zdradzał ją z mężczyzną? ---> ON, ONA I ON
- Na relację szef-podwładna, która zdaje się przekraczać wszelkie granice zapisane w kodeksie pracy? ---> SEKRETARKA
- Na opowieść o kochankach, których wspólną pasją jest zabijanie? ---> URODZENI MORDERCY
- Na odkrycie zagadki pewnego chirurga plastyka i jego tworu, czyli na Almodovara i jego niestandardową opcję miłości po raz drugi? ---> SKÓRA, W KTÓREJ ŻYJĘ
Kochana, przede wszystkim życzę Ci powrotu do zdrowia - dbaj o siebie.
OdpowiedzUsuńPo drugie wybrałaś niesamowite filmy, dużo w nich miłości, ale niewiele ckliwości, dla mnie super, akysz płytkie romantyczne komedie!
Życzę dużo zdrowia, bo na pewno przyda się. :) Co do filmów - oglądałam tylko "Gorzkie gody", ale mam ochotę na kilka podanych przez Ciebie.
OdpowiedzUsuńŻyczę dużo zdrowia!!
OdpowiedzUsuńOdnośnie filmów, nie znam żadnego, ale mam wyjątkową ochotę na ,,Sekretarkę''.
Zdrowiej!
OdpowiedzUsuńA co do filmów. Widziałam 1, 3, 4 i dwa ostatnie. "Bonnie i Clyde" to po prostu rewelacyjny film. Uwielbiam ten duecik. :P
Ja mam w planach P.S. Kocham cię, a tych filmów szczerzę mówiąc nie widziałam
OdpowiedzUsuńSkóra, w której żyję należy do tych filmów, których nie potrafię pojąć :D
OdpowiedzUsuńjak ja nie lubię walentynek :(
OdpowiedzUsuńładny obrazek :)
"Skóra w której żyję" to film, który jest pierwszym od kilku lat, jaki zrobił na mnie kolosalne wrażenie. Teraz zamierzam przeczytać książkę, na podstawie której powstał film.
OdpowiedzUsuńJak zwykle podobają mi się Twoje filmowe propozycje. "Bliżej" to jeden z moich ulubionych filmów... Piosenka Damiena Rice'a "The Blower's Daughter", która wchodzi do ścieżki dźwiękowej jest niesamowita.
OdpowiedzUsuńWybieram "Urodzonych ...' ;)
OdpowiedzUsuń"Skóra, w której żyję" w walentynki? Ciekawe :) Film oglądałam, ale nie wykluczam, że ponownie do niego wrócę.
OdpowiedzUsuń"Lolitę" właśnie poznaję, ale w wersji papierowej, tak więc film musi jeszcze poczekać ;)
Nie daj się grypie!
Ciekawe zestawienie. Muszę w końcu "Gorzkie gody" obejrzeć.
OdpowiedzUsuńDużo zdrowia!
Wracaj szybko do zdrowia!
OdpowiedzUsuńZ wymienionych przez Ciebie filmów, oglądałam tylko ,,Skórę, w której żyję". Wstrząsający film, ale książka przypadła mi bardziej do gustu.
Twoje propozycje są bardzo interesujące, kilku filmów nie znam jeszcze, więc nadrobię :) Na walentynkowy seans wybrałam "My Bloody Valentine" :P
OdpowiedzUsuńRzeczywiście: przewrotność losu! Mam nadzieję, że już lepiej:) Wybieram Lolitę.
OdpowiedzUsuń"Lolitę", "Porozmawiaj z nią" i "Skórę, w której żyję" mogłabym oglądać w nieskończoność. ;)
OdpowiedzUsuńCiekawe propozycje. A "Lolita" to genialny film, chociaż książce nie dorównuje. ;) Z chęcią obejrzałabym jeszcze "Sekretarkę" albo "Gorzkie Gody".
OdpowiedzUsuńWidziałam tylko "Lolitę". Rewelacyjny film! To jest jeden z tych filmów, które mi się nigdy nie znudzą.
OdpowiedzUsuńI życzę zdrówka! Mam nadzieję, że już lepiej się czujesz :)
Ale cię dopadło! głosuję na "Henry i June" :)
OdpowiedzUsuńCiebie też dopadła grypa? Zdrowia życzę :)
OdpowiedzUsuńDopadła, ale na szczęście nie wyszła poza swoje ramowe trzy dni :)
Usuń