Tytuł: Służące
Reż.: Tate Taylor
Produkcja: Indie, USA, Zjednoczone Emiraty Arabskie
Premiera: 2011
Gatunek: dramat
Czas trwania: 2 godz. 26 min.
Dziś nie ma podziału na rasy, wszyscy są równi względem prawa i siebie nawzajem. Trudno nam sobie wyobrazić traktowanie drugiego człowieka z wyraźnym brakiem szacunku tylko dlatego, że ma inny kolor skóry. Wiele się jednak musiało wydarzyć, aby ludzkość zmieniła front, a Afroamerykanie z niewolników stali się pełnoprawnymi obywatelami zamieszkiwanych przez siebie krajów. Brak szacunku dla inności to w dzisiejszym świecie brak wychowania i kultury. I to właśnie o tym mówi ten film.
Do rodzinnego miasteczka wraca młoda aspirująca dziennikarka Skeeter. Zagłębia się powoli w życie społeczności, z którą tak długo nie miała kontaktu. Spotyka się z przyjaciółkami, które powychodziły za mąż i urodziły piękne zdrowe dzieci. Nie może się jednak oprzeć wrażeniu, że coś jest w tym świecie mocno zaburzone, a segregacja rasowa panująca w Ameryce lat 60-tych wymknęła się spod kontroli i posunęła zdecydowanie za daleko.
Każdy szanujący się dom klasy średniej ma czarnoskórą gosposię. Jest ona nie tylko wspaniałą kucharką pichcącą wykwintne dania na proszone kolacje, czy też perfekcyjną sprzątaczką czyszczącą rodowe srebra, ale również opiekuńczą i kochającą nianią dla dzieci gospodarzy. Czy jednak traktowana jest z należytym szacunkiem w stosunku co do roli, którą spełnia w każdym gospodarstwie domowym? Odpowiedź jest bardzo jednoznaczna - nie. Ciężko pracującym kobietom, niejednokrotnie nie mającym czasu dla własnych rodzin, wydaje się, że tak już po prostu musi być i pogodzone z losem brną przez meandry kolejnych upokorzeń. Pojawia się jednak Skeeter ze swym małym notesikiem i ogromną chęcią poprawy bytu nieszczęśliwych wykorzystywanych kobiet. Pojedynczo, jedną po drugiej, namawia je na zwierzenia, a te z początku lekko niechętne, zaczynają mówić. I tak na jaw wychodzą kompromitujące obrazki z życia nieskalanych rodzin. Czy im się to podoba czy nie, fakty ukrywane głęboko po szafach i kuchennych kredensach są gotowe, aby ujrzeć światło dzienne.
Film jest piękny - nic dodać nic ująć. Historia nakręcona na podstawie powieści Kathryn Stockett ujmuje prostotą starych filmów, kręconych ku uciesze kinomanów ceniących doskonałą grę aktorską i ciekawy scenariusz. Opowieść ta wydarzyć się mogła naprawdę, jest niezwykle realistyczna i zahacza o problemy, które rzeczywiście trapiły Amerykę ubiegłego stulecia. Barwne, doskonale nakreślone postaci idealnie wpisują się w krajobraz przedmieści i zaściankowego myślenia charakterystycznego dla tamtego okresu. A mi nie pozostaje nic więcej, jak zachęcić Was do obejrzenia tego filmu. Z chęcią przeczytam również opinie na temat książki, być może niektórzy z Was mają ją już za sobą.
5,5/6


