![]() |
| źródło |
Cenzura toczyła niezliczone boje z tą książką. Powieść, w której banda wyrostków bezkarnie morduje i gwałci, mając niemal aprobatę władz i policji wywołała w latach wydania niemały szum. Był to rok 1962. "Mechaniczna pomarańcza" wchodziła do księgarń i stawała się swoistym symbolem młodzieżowego buntu, a wkrótce potem, po wielkim sukcesie jej ekranizacji w reżyserii Stanleya Kubricka, okrzyknięto ją kultową. W Polsce doczekała się dwóch przekładów zwanych wersjami R i A. Oba są autorstwa Roberta Stillera - świetnego polskiego tłumacza i językoznawcy. Zacznijmy jednak może od tego o czym dokładnie ta pozycja traktuje.
Rzecz dzieje się w niedalekiej przyszłości. Alex to 15-letni młodociany bandyta, który na koniec każdego dnia, wraz ze swymi kolegami Dimem, Georgiem i Petem wybywa na nocne eskapady. Każdą z nich rozpoczynają oni w knajpce Korova Milkbar, w której popijają narkotyzowane mleko i planują, kogo by tu obrobić, a noce te niejednokrotnie kończą się krwawo. Chłopcy nie mają skrupułów przed mordowaniem, gwałceniem, grabieniem. Są wyzuci z wszelkich uczuć i daleko im do empatii. Alex, nasz główny bohater, wyróżnia się jednak na tle swych kolegów inteligencją i błyskotliwością. Jest również wiernym fanem muzyki mistrza Beethovena, którego traktuje niemal jak swojego Boga. Pełna przemocy idylla będzie się musiała jednak kiedyś skończyć. Ale jak, za czyją sprawą i czy obrane działania dadzą wymierne skutki - tego Wam już nie zdradzę.
Krótki opis już mamy. Nie każdy jednak zaznajomiony jest z tym, czym dokładnie różnią się dwa polskie przekłady tej książki i o tym właśnie chciałabym Wam dzisiaj napisać.
Powieść Burgessa jest niezwykłym literackim eksperymentem. Na jej potrzeby autor wymyślił ogrom nowych zwrotów i stworzył tym samym oryginalny i wyjątkowy język - swego rodzaju młodzieżowy slang, który określił słowem Nadsat. Burgess wykorzystał swą wiedzę z zakresu lingwistyki, aby nadać mu pożądaną formę i aby wyniki słowotwórczych zabiegów były celne i ciekawe. "Mechaniczna pomarańcza" stanowi więc źródło niezliczonych neologizmów z bogatymi rosyjskimi naleciałościami, z którymi zmierzyć musiał się tłumacz. I nie było to wcale łatwe, bo, żeby zrozumieć niektóre z nich, trzeba je było bardzo dokładnie przeanalizować.
Podjąwszy wyzwanie wiernego przełożenia dzieła Anthony'ego Burgessa, Robert Stiller stworzyć musiał własną wersję książkowego slangu od podstaw. Wybrał dwie opcje.
Tytuł: Mechaniczna pomarańcza
Autor: Anthony Burgess
Wyd.: Etiuda
Rok wydania: 1999
Ilość stron: 255
Pierwszą opcją, i w początkowym zamyśle jedyną, była "Mechaniczna pomarańcza" wydana w 1999 roku. Tłumacz wiedział, że czeka go trudne zadanie. Oryginał wypełniony był około trzystoma neologizmami rosyjskiego pochodzenia, które wtapiały się w język angielski, obficie wypełniając każdą ze stron. Na potrzeby wiernego oddania klimatu powieści Stiller stworzył własny zbiór nowych słów, a że był to eksperyment na dużą skalę, lecz jednak inną niż samo powstawanie powieści, neologizmów w tym tłumaczeniu pojawiło się około tysiąca. Każdy z nich był wariacją na temat języka rosyjskiego, a przykładami mogą być m.in. charoszy - dobry, domoj - dom, budko - kumpel.
Tytuł: Nakręcana pomarańcza
Autor: Anthony Burgess
Wyd.: Etiuda
Rok wydania: 2001
Ilość stron: 219
"Nakręcana pomarańcza", czyli wersja A powstała dwa lata później. Nie jest ona żadną kontynuacją, drugą częścią, alternatywną historią - nic z tych rzeczy. Robert Stiller nadał jej inny tytuł, aby odróżnić ją od wersji R. Czemu więc w ogóle powstał następny przekład? Kiedy tłumacz zauważył, że polski język obrał inny tor i nie zmierza już w stronę rusyfikacji, lecz przejmuje coraz to więcej wyrazów z języka angielskiego, postanowił dostosować do tej tendencji dzieło Burgessa. I tak "Nakręcana pomarańcza" to nic innego jak "zangielszczona" wersja tej samej powieści. Przykłady to: fajn - dobry, haus - dom, frendzio - kumpel.
KTÓRĄ WERSJĘ WYBRAĆ?
Naprawdę nie jestem Wam w stanie udzielić tej odpowiedzi, mogę jedynie doradzić. Jeżeli mieliście w swoim życiu kontakt z językiem rosyjskim, wybierzcie wersję R. Jeżeli bliższy jest Wam angielski, polecam wersję A. Wybór pod tym kątem znacznie ułatwi Wam czytanie, a że są to przekłady tego samego tłumacza, powieść w żadnej wersji nic nie traci. Może jedynie fakt, że oryginał zawiera jednak naleciałości rosyjskie skłania nieco w stronę tej zrusyfikowanej wersji, ale niech to będzie Wasza osobista decyzja. Ja czytałam obie :)
6/6


