Tytuł: Malowany ptak
Autor: Jerzy Kosiński
Wyd.: Czytelnik
Rok wydania: 1989
Ilość stron: 250
Józef Lewinkopf urodził się w Łodzi w 1933 roku. Był Żydem. Kiedy wybuchła II wojna światowa miał jedynie 12 lat i zdawałoby się, że okrutne czasy już na zawsze naznaczyć miały jego losy. Okres największej wojennej zawieruchy, dzięki pomocy księdza, spędził wraz z rodzicami w domu katolickiej rodziny. W tym czasie jego ojciec postarał się o nowe nazwisko, a młody Józek stać miał się od tamtej pory Jurkiem Kosińskim. Jego późniejsze dzieje obijały się niczym piłka o różne miejsca i zajęcia. Był instruktorem narciarstwa, kaowcem, studiował historię i nauki polityczne, pracował w Instytucie Historii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. Aż w końcu w wieku 24 lat wyjechał na stypendium do Stanów Zjednoczonych i został tam na stałe. Otrzymał obywatelstwo, zaczął wykładać na amerykańskich uniwersytetach, zdobył wiele prestiżowych wyróżnień, w tym nagrodę Prix du Meilleur Livre za "Malowanego ptaka" i National Book Award za "Kroki", a w latach 70-tych mianowany został prezesem PEN Clubu. 3 maja 1991 roku popełnił samobójstwo. Zakończył swój żywot słowami: Kładę się teraz do snu, na trochę dłużej niż zwykle. Nazwijmy to wiecznością.
Kosiński to wielce kontrowersyjna postać w literaturze polskiej. Amerykanie go hołubią i uważają za pisarza genialnego, a my, okryci cieniem czasów PRL-u, kiedy to jego książki skazywane były na banicję i uważane za antypolskie, wciąż nie umiemy przyjąć go pod swoje skrzydła."Malowany ptak" już dawno wpisany powinien zostać w historię polskiej literatury powojennej. Nie ma ku temu żadnych wątpliwości.
Kosiński to wielce kontrowersyjna postać w literaturze polskiej. Amerykanie go hołubią i uważają za pisarza genialnego, a my, okryci cieniem czasów PRL-u, kiedy to jego książki skazywane były na banicję i uważane za antypolskie, wciąż nie umiemy przyjąć go pod swoje skrzydła."Malowany ptak" już dawno wpisany powinien zostać w historię polskiej literatury powojennej. Nie ma ku temu żadnych wątpliwości.
Rzecz dzieje się u zarania II wojny światowej. Bohaterem i narratorem opowieści jest kilkuletni czarnooki ciemnowłosy chłopiec, który może być w tej historii Żydem lub Cyganem - autor daje wyobraźni swego czytelnika wolność wyboru. Dziecko pozostawione jest przez rodziców we względnie bezpiecznym dla niego miejscu. Kiedy stara kobieta, sprawująca nad nim pieczę umiera, malec rozpoczyna swoistą wędrówkę przez naznaczone wojną wioski. Spotyka się z odrazą ich mieszkańców, nierzadko brutalnych i bezwzględnych wobec cygańskiej, jak twierdzą, znajdy. Poniewierany dzieciak tuła się z domu do domu ewentualnych dobroczyńców, którzy zapewniają mu wikt i opierunek za pracę w gospodarstwie, a każdy rozdział stanowi nowy stopień na schodach powieści, zdaje się być oddzielną historią, w której autor uchyla kurtynę na szalone, perwersyjne, ohydne i niemoralne zachowania ludzi, z którymi chłopiec ma styczność.
Opowieść ta jest pięknie napisana i nawet spora dawka naturalistycznych opisów, wsuwanych mimochodem pomiędzy jej karty nie razi, a wręcz dodaje smaku. Możemy być zdegustowani, oburzeni - w historię tę wpisana jest cała masa negatywnych odczuć. I nie piszę tego bynajmniej, aby potencjalnych czytelników zniechęcić. Wręcz przeciwnie, mam nadzieję, że zachęcę tych, którzy będą ją potrafili docenić, pomimo całej surowości, którą ze sobą niesie. Kosiński nie szczędzi nam scen okrutnych mordów na ludziach i zwierzętach, brutalnych gwałtów i okaleczeń, a gdzieś pomiędzy tymi okropnościami przeciska się zaściankowe myślenie wieśniaków, którzy przez czarne oczy wygonią dziecko na pastwę mrozu i wroga, a ofiary wojny obskubią do cna z ostatnich kosztowności. Rozumiem, że przez taki obraz Polaków, książka uznawana była za antypolską, autor jednak dementował na bieżąco wszelkie przypuszczenia, że "Malowany ptak" oparty jest na jego osobistych przeżyciach, a nie można przecież kłócić się z fikcją. Książki na przestrzeni wieków opowiadały przeróżne historie, obrażały przeróżne świętości, bo przecież i taka ich rola, aby szokować i przełamywać tabu. Nie zawsze musi być pięknie, nie zawsze musi być miło.
Pozycję tę traktować możemy jako parabolę losów każdego, kto w czasach wojny uchodził za odmieńca, jako tragiczny obraz wszystkich tych malowanych ptaków rzucanych na pożarcie swemu własnemu gatunkowi. Jeżeli jesteście na nią gotowi, polecam.
5,5/6
* s. 199
Recenzja bierze udział w wyzwaniu Trójka e-pik oraz Polacy nie gęsi, czyli czytajmy polską literaturę.



