Pokazywanie postów oznaczonych etykietą familijny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą familijny. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 grudnia 2013

Powróćmy jak za dawnych lat w zaczarowany bajek świat






Tytuł: Kraina lodu (Frozen)
Reż.: Chris Buck, Jennifer Lee
Produkcja: USA
Premiera: 29 listopada 2013
Gatunek: animacja, familijny, przygodowy
Czas trwania: 1 godz. 48 min. 







Jeżeli brakuje wam w te święta śniegu, białego puchu spadającego z nieba i otulającego miękko ziemię; jeżeli chcielibyście zmarznąć w nos i poczuć w kościach, że najlepsza pora na Boże Narodzenie to przyjemnie tnąca mrozem zima, a pogoda za oknem sprzyja bardziej wiosennym spacerom niż lepieniu bałwana, zapraszam do kina na nową disneyowską animację, która zabierze was na chwilę do prawdziwej Krainy lodu.
 
 
Zawitajmy zatem w królestwie Arendelle i poznajmy historię dwóch sióstr - księżniczek. Jedna z nich ma być właśnie koronowana na prawowitą władczynię państwa, nikt jednak nie zna jej sekretu; sekretu, który mrozi krew w żyłach i przyprawia o dreszcze. Elza posiada magiczną moc, dzięki której potrafi okryć wszystko szronem i lodem. Nie mogąc jej w pełni kontrolować, za wszelką cenę stara się okiełznać ją w kontaktach z innymi, nie zawsze jej się to jednak udaje. Rozwścieczona nazbyt pochopnymi zaręczynami młodszej siostry Anny, zamienia całe królestwo w lodową krainę, a sama ucieka na najwyższą górę, aby spędzić tam resztę swoich dni i nikomu już nie zagrażać. Zrozpaczona księżniczka udaje się na poszukiwanie swej krewnej - królowej śniegu. Pragnie sprowadzić ją z powrotem do domu i sprawić, żeby tafle lodu, w jakie zmieniło się królestwo, odtajały i przywróciły mu utracone piękno.

W tym właśnie momencie wolno płynąca dotąd opowieść nabiera tempa. Szalony pościg, walka na śmierć i życie z czyhającymi po drodze niebezpieczeństwami i tony śniegu, okrywające świat bohaterów i nieułatwiające im zadania zachwycają i sprawiają, że na policzki wychodzi nam rumieniec. Od mrozu czy od nadmiaru wrażeń? Pewnie się domyślacie.


Kraina lodu, poza bajeczną animacją, jest również na poły całkiem niezłym musicalem. Trzeba się zatem przygotować na sporą dawkę ujmujących melodii i głównych bohaterów wyśpiewujących swe smutki czy radości. Nie czułam jednak przesytu, porcja muzyczna była na tyle wyważona, że nie przytłumiła całego obrazu, dodała mu jedynie smaku i sprawiła, że widz odbył podróż w przeszłość do czasów najlepszych animacji, wychodzących spod pieczy słynnej wytwórni Disneya. 

Nie jest to być może jedna z tych bajek, których głównym celem jest rozbawienie widza śmiesznymi dialogami, ale bałwanek Olaf i uroczy renifer nie raz skutecznie nas rozśmieszą. Popisali się również graficy, tworzący scenerie, zapierające dech w piersiach. I chociaż fanką zimy nie jestem, zachwyciłam się tamtejszą lodową krainą, tak piękną, że nie straszne mi były jej śniegi i mrozy. Ubierzcie się zatem ciepło i zapukajcie do oszronionych bram Arendelle. Czeka was za nimi iście mroźna przygoda.

5/6

Kraina lodu otrzymała nominację do nagrody Złote Globy 2014 w kategorii "najlepsza animacja".

czwartek, 9 sierpnia 2012

Ramparararara afro w cyrku!





Tytuł: Madagaskar 3 (Madagascar 3: Europe's Most Wanted)
Reż.: Eric Darnell, Tom McGrath, Conrad Vernon
Produkcja: USA
Premiera: sierpień 2012
Gatunek: animacja, familijny, komedia
Czas trwania: 1 godz. 29 min.






Uciekli z zoo na Madagaskar. Chcąc wrócić do domu wylądowali w samym środku afrykańskiej dziczy. Teraz próbują się z niej wydostać. W ten właśnie sposób czwórka znanych nam dobrze zwierzęcych przyjaciół prowadzi nas do kolejnej, trzeciej już części swej opowieści. Lew Alex budzi się pewnego ranka ogarnięty okropnym koszmarem. Boi się, że on i jego przyjaciele już nigdy nie wydostaną się z gorących piasków Afryki i nie ujrzą zgiełku Nowego Jorku i gwaru w ich ukochanym domu - tamtejszym zoo. Wszyscy zgodnie stwierdzają, iż trzeba podjąć pewne kroki, aby ten cel jednak osiągnąć i dotrzeć bezpiecznie do znanych zakątków ogrodu zoologicznego. Wyruszają więc do Monte Carlo w poszukiwaniu sprytnej szajki pingwinów, będących w posiadaniu samolotu, który mógłby ich dostarczyć do Nowego Jorku całych i zdrowych. Lecz zanim uda im się szczęśliwie wyruszyć, pojawia się pewien problem. Na drodze staje im kwintesencja przebiegłości i okrutności - na wskroś francuska Chanel Dubois, najlepszy hycel w okolicy. Przypomina ona raczej jakiś szalony twór do zabijania zwierząt niż kobietę i pała chęcią upolowania najważniejszej zwierzyny w swym bogatym zbiorze - króla dżungli.


Lew Alex wraz z hipopotamicą Glorią, żyrafą Melmanem i zebrą Martym próbują więc uciec szalonej pogromczyni zwierząt i nagle nadarza się ku temu niepowtarzalna okazja. Przyłączają się do cyrkowej trupy...

Początkowo byłam do tej animacji nastawiona dość sceptycznie i miałam wiele wątpliwości, czy wybrać się do kina, zapłacić te 20zł i przekonać się, co też tym razem z tego wyjdzie. O ile pierwsza część "Madagaskaru" była bardzo dobra, druga była już jednak nieco słabsza. Podążając tym tokiem rozumowania założyłam więc, że trzecia będzie jedynie produktem marketingowym mającym na celu zarobienie na uznanej marce, którą niewątpliwie ta animacja stanowiła. Bałam się, że będzie wtórna, nie wniesie ze sobą niczego nowego i że będą to pieniądze wyrzucone w błoto. Pojawiły się jednak recenzje bardzo tej produkcji przychylne i właśnie za ich sprawą wylądowałam na kinowym fotelu. Czy było warto?


Do znanych nam z poprzednich części pyszczków, dochodzą nowe - rosyjski tygrys Vitaly, włoski lew morski Stefano, gepardzica Gia i banda małych acz krzepkich psiaków. Ci nowi bohaterowie wprowadzają nieoczekiwany powiew świeżości do filmu i choć znane z poprzednich części postaci nie idą w odstawkę, fabuła robi się dużo ciekawsza. Humor stoi tu na wysokim poziomie. Bartosz Wierzbięta i jego dubbing jak zwykle nie zawiedli, a sam obraz jest niezwykle barwny i dynamiczny. Cały czas coś się dzieje i patrzy się na to z niekłamaną przyjemnością. Momentami byłam wręcz zachwycona scenami z cyrkowymi popisami zwierząt: wszystko wirowało, kolory zionęły z ekranu swym nieprawdopodobnym natężeniem, a muzyka Hansa Zimmera, jak i współczesne piosenki znane z list przebojów dopełniały tego psychodelicznego dzieła. 

Czy było więc warto? TAK, TAK, TAK! To nieoczekiwanie najlepsza część "Madagaskaru" i byłoby niepowetowaną stratą jej nie zobaczyć. Myślę, że będzie to niesamowita gratka nie tylko dla dzieci, ale i dorosłych. Mnie ta produkcja kupiła w stu procentach. Pewnie ma ona swoje mankamenty i niedociągnięcia i znajdzie się osoba, która jej je wytknie, ale ja nią nie jestem. Dawno nie widziałam tak dobrej animacji.

5,5/6
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...