Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 października 2012

Rzymska opowieść Woody'ego Allena






Tytuł: Zakochani w Rzymie (To Rome With Love)
Reż.: Woody Allen
Produkcja: Hiszpania, USA, Włochy
Premiera: 24 sierpnia 2012 
Gatunek: komedia romantyczna
Czas trwania: 1 godz. 52 min.







Przez cały sierpień wszędzie wrzało i huczało od reklam nowego Allenowskigo dzieła. Wszak to "stary dobry" Woody, znany i uwielbiany, przyciągający do kin miliony widzów samym swym nazwiskiem. Zabrał nas już do chłodnego Londynu, gorącej Barcelony i magicznego Paryża, i choć nie każda z tych wycieczek była pierwszorzędna, ciężko oprzeć się wrażeniu, że publiczność kupi wszystko, co tylko spłodzi jego niepoukładany umysł. Zawsze wyciągniemy z kieszeni te kilkanaście złotych i siądziemy w kinowym fotelu, chociażby po to, aby ocenić, co też filmowy gigant zaprezentuje tym razem. Trudno gardzić wyborem gwiazdorskiej obsady, trudno również nie zauważyć z jaką pieczołowitością dba o zdjęcia i muzykę. Gdybym miała wystawić mu bardzo ogólną ocenę, dostałby czwórkę. Nie zawsze spisuje się na medal, czasem posądzałabym go wręcz o dobrze wypielęgnowaną masówkę. I o ile zeszłoroczna podróż do Paryża okazała się bardzo udana, Wieczne Miasto już nieco zawodzi. 


Reżyser prezentuje nam cztery odrębne historie, które łączy przecudna sceneria widokówkowej części Rzymu. Koloseum, Schody Hiszpańskie, Fontanna di Trevi - wszystkie najpiękniejsze zabytki stolicy Włoch przewijające się w tle Allenowskiej opowieści wprawiają w zachwyt. Odpowiednia oprawa muzyczna wieńczy dzieło i wszystko wydaje się idealną wręcz podstawą dla powstania wspaniałego, nastrojowego filmu. Jesteśmy prowadzeni przez niezwykle urokliwe rzymskie uliczki, wdychamy zapachy okalających je kwiatów i przypraw wydostających się mimochodem przez okna i drzwi restauracji. Mamy ochotę westchnąć w rozmarzeniu, ale czar nie trwa wiecznie, bo w końcu Allen zaczyna snuć swą opowieść.

Poznajemy świeżo poślubioną młodą, nieśmiałą i zahukaną włoską parę, która przybywa do Rzymu, aby chłopak rozwinął swą karierę pod rodzinnymi skrzydłami, a dziewczyna zdobyła poparcie i sympatię krewnych męża. Allen jednak nie byłby sobą, gdyby nie dał prztyczka w nos ich poukładanemu cnotliwemu pożyciu. Wprowadza więc odrobinę chaosu w postaci ślicznej prostytutki i podstarzałego filmowego amanta. Nie będę się rozwlekać nad każdą z opowieści z osobna. Zdradzę jeszcze tylko, że wmieszani zostaniemy w pewien trójkąt miłosny, w którym wygodna codzienność stanie w szranki z tym, co nieznane i intrygujące. Wraz z Roberto Benignim poznamy na czym polega fenomen celebrytów, a sam Woody Allen, jako wariacja na temat swej własnej osoby, poprowadzi nas przez historię śpiewaka prysznicowego. 

Wszystko to nieco naiwne i kiczowate, i nawet świetni aktorzy nie ratują ogólnego odbioru tego filmu. Momentami powiewa nudą i zadajemy sobie pytanie "po co?". Obejrzałam już naprawdę wiele obrazów Allena i ten pod względem fabularnym był po prostu średni. Może się czepiam, ale co przesiedziałam żałując wydanych pieniędzy, to moje. Nie da się jednak ukryć, że za rok pewnie znowu zawierzę Woody'emu i nie ominie mnie kolejna filmowa podróż do jego obleczonego w cyniczne poczucie humoru świata.

3.5/6

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...