niedziela, 12 sierpnia 2012

Cierpienia młodego Wertera - reaktywacja






Tytuł: Super smutna i prawdziwa historia miłosna
Autor: Gary Shteyngart
Wyd.: Świat Książki
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 462 








"Cierpienia młodego Wertera" powinnam raczej zastąpić słowami "Cierpienia starego Abramova", bowiem to właśnie ten dobiegający czterdziestki wywodzący się z Rosji mężczyzna jest bohaterem powieści o tytułowej miłości. Nawiązanie do Goethego, którego tu użyłam nie jest całkowicie bez znaczenia. Rozpoczynając czytanie tej książki, nie potrafiłam oprzeć się wrażeniu, że poznaję losy Wertera w wersji znacznie uaktualnionej. Lenny Abramov nawet irytował mnie tak samo, jak te kilkanaście lat temu nasz XVIII-wieczny super smutny bohater romantyczny. Obaj cierpieli z powodu miłości i lubowali się w przelewaniu swych żali na papier. Werter pisywał listy, Abramov spisywał swe przemyślenia w formie dziennika. Dzieli ich ponad trzy-wieczna przepaść, lecz miłość, którą darzą swą niedostępną i niedoścignioną Lottę jest ta sama.

Świat, w którym Abramov poznaje ucieleśnienie swych marzeń na temat kobiety, Eunice - azjatycką filigranową piękność, jest na wskroś, wręcz do bólu współczesny. Jest to era postliteracka, książki są zdecydowanie passe. Ludzie nie czytają, jedynie skanują teksty w poszukiwaniu ciekawiących ich zdań. Nikt już nie pamięta Kundery czy Czechowa. Każdy ogarnięty jest kultem młodości i fajności, oceniając swe wzajemne cechy fizyczne bądź osobowościowe na äpärätach i stosując specjalistyczne diety i zabiegi kosmetyczne, żeby na zawsze zatrzymać płynące lata. Na ulicach z każdego rogu wyzierają słupy Credit, które ukazują, jak szacują się dochody przechodzącej obok osoby. Wszelkie te dane są ogólnie dostępne, przez co ludzie zamknięci są w liczbach, które określają ich atrakcyjność i status majątkowy. Taka też jest sama Eunice, przystosowana do świata, w którym przyszło jej żyć i czerpiąca z niego pełnymi garściami. Zdrowa przekąska, modne drogie ciuchy, najnowocześniejsze kosmetyki - wydawać by się mogło, że nic więcej jej do szczęścia nie potrzeba.

Z drugiej strony mamy Abramova, który mając niespełna czterdzieści lat, łysiejącą głowę i zapuszczony brzuch, kultu młodości nie wyznaje. Pracuje wprawdzie w korporacji, która zajmuje się zapewnianiem wiecznego życia jednostkom, które na to stać, lecz z chęcią sięga po dobrą literaturę, co sprawia, iż w rankingu popularności zajmuje zawsze jedno z ostatnich miejsc. I tak jego podstarzała, niemodna i nikomu niepotrzebna miłość zmierzyć musi się z nowoczesnym i nieprzychylnym wszelkim odchyleniom od normy światem, w którym żyje jego hipsterska ukochana. A wszystko to opatrzone jest politycznym tłem upadających Stanów Zjednoczonych, bo to właśnie polityka zdaje się być w tej książce na drugim miejscu.

Książka podzielona jest na dwie przeplatające się ze sobą części. Jedną z nich są zapiski z dzienników Abramova, drugą wiadomości elektroniczne nadawane przez Eunice do jej przyjaciółki, matki, lub siostry. Nie był to zły pomysł, szczególnie, że każdą z tych części wyróżnia język danej osoby. Lenny używa ładnych i poprawnych form stylistycznych, bywa patetyczny i ckliwy. Eunice i jej przyjaciółka używają nowoczesnego języka pełnego akronimów i neologizmów, bywają również wulgarne. Z kolei matka dziewczyny, koreańska imigrantka pisze nieskładnie i charakterystycznie dla osoby, która nie jest jeszcze z językiem obyta. 

A teraz kawa na ławę - książka mnie momentami ogromnie męczyła. Miłosne wywody Abramova pomieszane z polityczną paplaniną były nierzadko niestrawne. Nie jest to być może literacka masakra, ale nie będę Was jakoś szczególnie gorąco do tej powieści zachęcać. Jeżeli już ją zakupiliście i czeka na półce, to pewnie i tak prędzej czy później po nią sięgniecie, a czas z nią spędzony może nie okazać się do końca straconym. Jeżeli nie, zainwestujcie w coś innego.

3,5/6

czwartek, 9 sierpnia 2012

Ramparararara afro w cyrku!





Tytuł: Madagaskar 3 (Madagascar 3: Europe's Most Wanted)
Reż.: Eric Darnell, Tom McGrath, Conrad Vernon
Produkcja: USA
Premiera: sierpień 2012
Gatunek: animacja, familijny, komedia
Czas trwania: 1 godz. 29 min.






Uciekli z zoo na Madagaskar. Chcąc wrócić do domu wylądowali w samym środku afrykańskiej dziczy. Teraz próbują się z niej wydostać. W ten właśnie sposób czwórka znanych nam dobrze zwierzęcych przyjaciół prowadzi nas do kolejnej, trzeciej już części swej opowieści. Lew Alex budzi się pewnego ranka ogarnięty okropnym koszmarem. Boi się, że on i jego przyjaciele już nigdy nie wydostaną się z gorących piasków Afryki i nie ujrzą zgiełku Nowego Jorku i gwaru w ich ukochanym domu - tamtejszym zoo. Wszyscy zgodnie stwierdzają, iż trzeba podjąć pewne kroki, aby ten cel jednak osiągnąć i dotrzeć bezpiecznie do znanych zakątków ogrodu zoologicznego. Wyruszają więc do Monte Carlo w poszukiwaniu sprytnej szajki pingwinów, będących w posiadaniu samolotu, który mógłby ich dostarczyć do Nowego Jorku całych i zdrowych. Lecz zanim uda im się szczęśliwie wyruszyć, pojawia się pewien problem. Na drodze staje im kwintesencja przebiegłości i okrutności - na wskroś francuska Chanel Dubois, najlepszy hycel w okolicy. Przypomina ona raczej jakiś szalony twór do zabijania zwierząt niż kobietę i pała chęcią upolowania najważniejszej zwierzyny w swym bogatym zbiorze - króla dżungli.


Lew Alex wraz z hipopotamicą Glorią, żyrafą Melmanem i zebrą Martym próbują więc uciec szalonej pogromczyni zwierząt i nagle nadarza się ku temu niepowtarzalna okazja. Przyłączają się do cyrkowej trupy...

Początkowo byłam do tej animacji nastawiona dość sceptycznie i miałam wiele wątpliwości, czy wybrać się do kina, zapłacić te 20zł i przekonać się, co też tym razem z tego wyjdzie. O ile pierwsza część "Madagaskaru" była bardzo dobra, druga była już jednak nieco słabsza. Podążając tym tokiem rozumowania założyłam więc, że trzecia będzie jedynie produktem marketingowym mającym na celu zarobienie na uznanej marce, którą niewątpliwie ta animacja stanowiła. Bałam się, że będzie wtórna, nie wniesie ze sobą niczego nowego i że będą to pieniądze wyrzucone w błoto. Pojawiły się jednak recenzje bardzo tej produkcji przychylne i właśnie za ich sprawą wylądowałam na kinowym fotelu. Czy było warto?


Do znanych nam z poprzednich części pyszczków, dochodzą nowe - rosyjski tygrys Vitaly, włoski lew morski Stefano, gepardzica Gia i banda małych acz krzepkich psiaków. Ci nowi bohaterowie wprowadzają nieoczekiwany powiew świeżości do filmu i choć znane z poprzednich części postaci nie idą w odstawkę, fabuła robi się dużo ciekawsza. Humor stoi tu na wysokim poziomie. Bartosz Wierzbięta i jego dubbing jak zwykle nie zawiedli, a sam obraz jest niezwykle barwny i dynamiczny. Cały czas coś się dzieje i patrzy się na to z niekłamaną przyjemnością. Momentami byłam wręcz zachwycona scenami z cyrkowymi popisami zwierząt: wszystko wirowało, kolory zionęły z ekranu swym nieprawdopodobnym natężeniem, a muzyka Hansa Zimmera, jak i współczesne piosenki znane z list przebojów dopełniały tego psychodelicznego dzieła. 

Czy było więc warto? TAK, TAK, TAK! To nieoczekiwanie najlepsza część "Madagaskaru" i byłoby niepowetowaną stratą jej nie zobaczyć. Myślę, że będzie to niesamowita gratka nie tylko dla dzieci, ale i dorosłych. Mnie ta produkcja kupiła w stu procentach. Pewnie ma ona swoje mankamenty i niedociągnięcia i znajdzie się osoba, która jej je wytknie, ale ja nią nie jestem. Dawno nie widziałam tak dobrej animacji.

5,5/6

środa, 8 sierpnia 2012

TOP 10: ULUBIONE LEKTURY SZKOLNE

Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu.

Ponieważ na razie tematy zostały zawieszone, a ja mam jeszcze sporo do nadrobienia, zabiorę się za te, które mnie ominęły. Więcej szczegółów na temat rankingów TOP 10 znajdziecie na blogu Kreatywa.

Dziś, ponieważ wrzesień zbliża się wielkimi krokami, ale ja na szczęście do szkoły iść nie muszę, przedstawię Wam... Ulubione lektury szkolne.





TEN OBCY - IRENA JURGIELEWICZOWA (5/6)

To jedyna lektura z podstawówki, która zapadła mi w pamięć i którą czytało mi się bardzo dobrze. Generalnie wtedy do książek, do których mnie przymuszano czułam niechęć i wolałam sięgać do biblioteczki rodziców. A Ten Obcy, no cóż, był chłopcem, o jakim marzyła wtedy każda dziewczynka :).
INNY ŚWIAT - GUSTAW HERLING-GRUDZIŃSKI (6/6)

Płynnie przechodzimy do czasów liceum (wszak wtedy jeszcze podstawówka liczyła sobie 8 lat i nie było takiego tworu jak gimnazjum) i przedstawiam Wam chyba najlepszą lekturę tego czasu i, tym samym, jedną z moich ulubionych książek. To aż dziwne, że do tej pory nie sięgnęłam po inne pozycje tego pisarza. Muszę to koniecznie nadrobić.






MISTRZ I MAŁGORZATA - MICHAIŁ BUŁHAKOW (6/6)

Pozycja, która w pewnej mierze naznaczyła moje dalsze losy czytelnicze. Po przeczytaniu jej poprzeczkę dla innych książek zaczęłam stawiać dużo wyżej.









ZBRODNIA I KARA - FIODOR DOSTOJWSKI (5,5/6)

Nie przeczytałam tej książki, lecz napisałam o niej wypracowanie, za które dostałam ogromną piątkę. Później ją przeczytałam i żałowałam, że nie zrobiłam tego wcześniej.
PACHNIDŁO - PATRICK SUSKIND (5/6)

Nie jest to oficjalna lektura szkolna i nigdy nią nie była, ale nasza licealna polonistka stwierdziła, że musimy ją przeczytać (ja generalnie miałam szczęście do polonistek przez całą moją szkolną karierę). Chyba każdy z nas był tą książką wtedy zachwycony. To było coś innego, coś ciekawego i przerażającego zarazem.







PAMIĘTNIK Z POWSTANIA WARSZAWSKIEGO - MIRON BIAŁOSZEWSKI (5/6)

Okres, kiedy w spisie lektur obowiązkowych pojawiły się pozycje związane z II wojną światową, począwszy od Herlinga-Grudzińskiego poprzez Mirona Białoszewskiego poprowadził mnie przez wiele ciekawych książek. Żadnej z nich nie przepuściłam, a temat wciąż niezmiernie mnie interesuje. 






POŻEGNANIE Z MARIĄ I INNE OPOWIADANIA - TADEUSZ BOROWSKI (5/6)

jw. :)









FERDYDURKE - WITOLD GOMBROWICZ (5,5/6)

Ta książka nauczyła mnie uwielbienia dla dzieł niestandardowych. Była dla mnie zapoczątkowaniem ery dziwacznych lektur. Wciąż do nich sięgam z ogromną przyjemnością.
IMPERIUM - RYSZARD KAPUŚCIŃSKI (5/6)

To również nie była lektura obowiązkowa, tylko autorski pomysł naszej polonistki. Wtedy Kapuściński dopiero stawał się znanym pisarzem i ta książka dla każdego z nas była jego pierwszą. Dodatkowo pamiętam fakt, że na jednej lekcji polskiego poszliśmy do sali informatycznej na czat z Kapuścińskim i zadawaliśmy mu pytania. Taka niestandardowa forma nauki polskiego bardzo przypadła nam do gustu.
RZEŹNIA NUMER PIĘĆ - KURT VONNEGUT (5,5/6)

Ostatnia z lektur i ostatni z moich edukacyjnych filarów - studia. Czytałam ją dwa razy. Najpierw sięgnęłam po nią sama, później znalazła się na liście obowiązkowych pozycji z literatury amerykańskiej, więc chciałam ją sobie odświeżyć.  Jedna z wielu moich ulubionych książek.

niedziela, 5 sierpnia 2012

Cykl fotograficzny #1 - oficjalna premiera

W planach na dalszą blogową działalność (o czym już zresztą pisałam w podsumowaniu) mam cykl fotograficzny, który będzie się tu pojawiał (prawdopodobnie) co drugą niedzielę. Chciałabym dziś zacząć od Włoch i żeby już dłużej nie przeciągać, bo wszak o zdjęcia tu chodzi, nie o moją paplaninę, zapraszam Was dzisiaj na wycieczkę do... Pizy, w której byłam jesienią 2009 roku. Dużo tu rowerów, zalane deszczem chodniki i standardowa krzywizna :)






piątek, 3 sierpnia 2012

Nie ma drugiego zwierzęcia, które byłoby tak podobne do człowieka, jak świnia*






Tytuł: Rozkosze Emmy
Autor: Claudia Schreiber
Wyd.: Świat Książki
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 207









Emmo, prawdę rzeknij szczerze:
Czym ja zdurniał z tej miłości?
Czy to raczej miłość sama
Z mej durności się tu bierze?
                                    
                                                          Heinrich Heine 


Książka niemieckiej dziennikarki Claudii Schreiber zainteresowała mnie po zapoznaniu się z jej pozytywną recenzją na Literadarze w portalu Biblionetka. Było to dwa lata temu w roku jej polskiej premiery, lecz dopiero teraz, skuszona niską ceną promocyjnej akcji jednej z internetowych księgarni, zakupiłam swój własny egzemplarz. Nie pamiętałam już oczywiście, o czym książka ta miała traktować. Pierwsze co mnie uderzyło, to jaka myląca okazała się ta okładka z uroczą świnką i "rozkoszny" tytuł powieści.  

Emma to niesamowity flejtuch. Poznajemy ją w jej doszczętnie zagraconym domu, w którym zalega pleśń, a pokoje po brzegi wypełnione są stertą różnorakich śmieci. Dziewczyna od 17 roku życia prowadzi własne gospodarstwo rolnicze. Hoduje kury, krowy i świnie i choć każde z tych zwierząt traktuje jak najlepszego przyjaciela, nie ma skrupułów, aby zrobić z nich pyszne mięso, gdy tylko przyjdzie na to pora. Jest silna, umięśniona, w pewnym sensie męska. Ze wszystkim przyszło jej radzić sobie samej. Ciężkie dzieciństwo sprawiło, że wzrosła w niej nieufność do ludzi i otaczającego ją świata. Nigdy nie wyściubiła nosa poza granice swej wsi. Teraz jednak jest na skraju utracenia swego ukochanego gospodarstwa. Potrzebuje pieniędzy.

Maks to pedant pełną parą. Jego największy koszmar senny stanowi plama z czerwonego wina na jasnym dywanie. Jego życie jest poukładane i uporządkowane. Uwielbia muzykę poważną i wykwintną kuchnię. Pracuje jako księgowy w salonie samochodowym swojego przyjaciela. Ma jednak nietypową fobię - boi się tego, że coś może się skończyć. Ma w domu pokaźny regał pełen książek, których nigdy nie tknął. Czyta jedynie te, które wypożycza z biblioteki, a swój własny zbiór trzyma na wypadek, gdyby tę bibliotekę zamknięto. Lecz przychodzi dzień, który zmienia wszystko. Maks dowiaduje się, że jest śmiertelnie chory. Jego ostatnim marzeniem jest podróż do Meksyku. 

W wyniku dramatycznych zdarzeń losy tych dwojga splatają się. Dwie tak odmienne jednostki spotykają się i jak się okazuje, każde z nich ma to, czego potrzebuje drugie. 

Ciężko nazwać tę książkę historią miłosną, choć porusza niewątpliwie ten temat. Powieść nie skupia się jedynie na rodzącym się uczuciu pomiędzy tą parą. Wracamy do historii dzieciństwa Emmy i czytamy o tym, jak matczyną miłość znalazła dopiero u wielkiej maciory, która przygarnęła małą dziewczynkę, jak własne prosię. Bite i szykanowane dziecko wyrosło na kobietę, która traktuje swoje świnie niczym niestandardową rodzinę, a gdy musi którąś z nich zabić, stara się to robić bezstresowo i bezboleśnie. Z drugiej strony mamy Maksa, który z początku brzydzi się samą Emmą i tym, czym się zajmuje, lecz z czasem coraz bardziej go to ciekawi i intryguje, a życie na wsi wśród brudu i kurzu przestaje go przerażać. Nasi bohaterowie są bardzo ludzcy. Mają swoje słabości, którym niejednokrotnie ulegają i choć tak ogromnie do siebie nie pasują, coś ich ku sobie przyciąga. Również nieliczne postaci drugoplanowe zarysowane są z ogromną precyzją, co jest zdecydowanym plusem tej opowieści.

Przez pierwsze sto stron nie wiedziałam, co sądzić o tej książce. Czytało się ją lekko i przyjemnie, ale wydawała się taka, jakich wiele. Dopiero kolejna setka ukazała mi dzieło niebanalne, smutne i zabawne jednocześnie, swoistą tragikomedię o mocnym, choć nie do końca zaskakującym, zakończeniu. Myślę, że to dobra pozycja na te letnie upalne dni. Mogę Wam ją z czystym sumieniem polecić.

4.5/6

*s. 77


czwartek, 2 sierpnia 2012

Claudia rozdaje książki!

Ponieważ dziś będąc w supermarkecie i przeglądając czasopisma natknęłam się na miesięcznik Claudia, który tą letnią porą postanowił obdarować swoich czytelników książkami, postanowiłam się tym z Wami podzielić, a nuż skorzystacie. Gazeta z książką kosztuje 9,99zł, więc myślę, że cena jest przystępna. Do wyboru jest 5 pozycji. Oto i one (opisy zaczerpnięte są z okładek):


W czasie wojny siedemnastoletnia Basia poznaje dwa lata starszego od siebie Henryka. Zakochują się w sobie i najpiękniejsze chwile przeżywają razem w okupowanej stolicy. Gdy wybucha powstanie warszawskie, tracą ze sobą kontakt. Po wojnie dziewczyna próbuje odszukać ukochanego, który nie daje znaku życia...

To historia życia Barbary opowiedziana przez nią przypadkowo poznanej osobie. Jej tłem są wydarzenia z najnowszej historii Polski. Wzruszająca, pełna ciepła powieść o miłości, przyjaźni i tęsknocie, a także o Polsce ostatniego 60-lecia.










Pewnego dnia pewna kobieta zadała pytanie pewnemu mężczyźnie...

Tą kobietą była Dorota Wellman, a mężczyzną - Janusz Leon Wiśniewski. Po pierwszym pytaniu przyszły kolejne - czasami trudne, często dowcipne, zawsze dociekliwe. I tak powstała fascynująca podróż po rozmaitych miejscach i momentach życia znanego pisarza, a przede wszystkim po świecie jego emocji.


Czy Janusz Leon Wiśniewski był kujonem?

Kto jest jego sąsiadem?
Za jakimi kobietami ogląda się na ulicy?
Czego nie chciałby zrobić z Angelą Merkel?
Czy jest snobem i gadżeciarzem?

Na te i inne pytania odpowiada Dorocie Wellman. Poza tym - jak w każdej książce Janusza Leona Wiśniewskiego - solidna dawka naukowej wiedzy podana w erotyczno-poetyckiej formie. 



Arlene Flet zaczyna swoją opowieść, wymieniając tytułowe bóstwa: "gwiazdorzy szkolnych drużyn futbolowych, półciężarówki i wielkie cycki, jak również Jezus". Pierwszego z bogów zostawia martwego w rodzinnym miasteczku, a ostatniemu oddaje serce, chcąc rozpocząć nowe życie. Zawiera układ z Bogiem, przyrzekając, że skończy z cudzołóstwem i kłamstwem oraz opuści dom, jeżeli nikt nie znajdzie ciała. Z zabitego dechami rodzinnego miasteczka w Alabamie dziewczyna wyjeżdża do Chicago.

Po dziesięciu latach Arlene przeczuwa, że Bóg wycofał się z umowy, wraca na Południe, by przedstawić rodzinie czarnoskórego narzeczonego. W rodzinne strony dziewczyna jednak jedzie przepełniona obawą, że zbrodnia sprzed lat wyjdzie na jaw. 







Marc Lucas doświadcza strasznego cierpienia: w wypadku samochodowym, który sam spowodował, ginie jego żona, a wraz z nią nienarodzone dziecko. Odłamek, który przy zderzeniu wwiercił mu się w tył głowy, sprawia nieustający ból – ale znacznie bardziej bolesna jest rana na duszy.

Pewnego dnia Marc odkrywa w gazecie anons. Prywatna klinika psychiatryczna poszukuje do udziału w nowatorskim eksperymencie osób, które przeżyły straszliwą traumę. Budzi się w nim nadzieja, że uda się mu uwolnić od dręczącego wspomnienia.


Kiedy po pierwszych testach w klinice wraca do domu, zaczyna się prawdziwy horror. Klucz nie pasuje do mieszkania, przy dzwonku istnieje obce nazwisko. Otwierają się drzwi i Marc staje twarzą w twarz ze zjawą. 





Rose Grandee to idealna teksańska żona. Pragnie być inna niż jej matka, która ją kiedyś porzuciła bez najmniejszych skrupułów, dlatego też zaciska zęby i z godnością damy znosi maltretowanie ze strony męża, ukrywając rozliczne sińce pod słodkimi, pastelowymi sweterkami.

Rose jednak nie zawsze była tak uległa. Gdzieś zagrzebana w jej wnętrzu drzemie niezależna i zadziorna, łamiąca męskie serca dziewczyna z Alabamy, wyjątkowo biegle władająca bronią palną. Budzi się do życia, gdy wróżba z kart tarota wieszczy zgubę przykładnej Ro Grandee: przystojny mąż pozbawi ją życia, o ile ona nie zabije go pierwsza.

Zdana jedynie na własną inteligencję, przedpotopowego kolta dziadunia oraz swojego psa, Grubą Gretel, Rose ucieka z domu przed mężczyzną, który nigdy nie pozwoliłby jej odejść, z zamiarem odnalezienia matki. W trakcie tej podróży odkrywa prawdę o sobie i swojej rodzinie, doświadczając wiele bólu, ale i zabawnych przygód.





Ja sama jak na razie sprawiłam sobie "Jest takie miejsce" Wojciecha Zawioły. Na niejednym z Waszych blogów czytałam niezwykle pozytywne recenzje tej książki.

Co sądzicie o reszcie? Które czytaliście? Po które warto sięgnąć?
 


środa, 1 sierpnia 2012

Kalendarium # 08/2012



Subiektywny przegląd zapowiedzi filmowych, czyli na co warto wydać kasę w sierpniu:


 3 sierpnia

Miesiąc otwiera premiera trzeciej części przygód szalonych zwierzaków, czyli "Madagaskar 3" (Madagascar 3 - Europe's Most Wanted). Dwie pierwsze odsłony animacji biły w Polsce rekordy popularności. Czy podobnie będzie z tą? Tym razem nasi egzotyczni przyjaciele zawitają do Europy, którą muszą przebyć, aby dostać się do upragnionego celu - do Nowego Jorku. Oczy Was nie mylą. Lew Alex i spółka zatrudnią się w tym celu w cyrku. Jak potoczą się ich losy, jakie nowe postaci pojawią się na ich drodze  i czy uda im się osiągnąć to, co sobie zamierzyli - tego dowiemy się ubierając okulary 3D i zasiadając przed ekranem pełnym zwariowanych przygód.








Tego samego dnia do polskich kin wejdzie również "Wrong" - szalona i nietuzinkowa komedia, którą reżyser Quentin Dupieux zadebiutował na tegorocznym festiwalu Sundance. Główny bohater, Dolph Springer, gubi swego ukochanego psa. Cały film skupia się na poszukiwaniach pupila, które nabierają coraz to dziwniejszych form, a sam właściciel zmierza skutecznie do utraty rozumu. Myślę, że może być całkiem śmiesznie. Zwiastun wydaje się ogromnie pokręcony.













10 sierpnia

Pewnie wszyscy fani tej trylogii ze zniecierpliwieniem czekają na czwartą część zamykającą cykl. W "Dziedzictwie Bourne'a" (The Bourne Legacy) nie znajdziemy już naszego głównego tytułowego bohatera. W jego buty wejdzie Aaron Cross, którego pamiętamy z poprzedniej części. To on przejmie spuściznę po samym Bournie i niejednokrotnie wpadnie w jego imieniu w niemałe tarapaty.














17 sierpnia

Disney i Pixar przedstawiają nam w te wakacje "Meridę waleczną" ("Brave"). Tytułowa bohaterka to młoda buntowniczka z burzą rudych loków na głowie i łukiem gotowym do wystrzału w ręku. Poznamy jej przygody, wplączemy się w niejedno niebezpieczeństwo, ale będziemy walczyć do upadłego.















24 sierpnia

Woody Allen w swej pełnej krasie. Najpierw zawitał do Paryża i poczęstował nas magicznym powrotem do przeszłości. Pod koniec sierpnia obejrzeć z kolei będziemy mogli jego nowe dzieło "Zakochani w Rzymie" ("To Rome With Love"), aby tym razem poddać się urokowi pięknej Italii. Jak zwykle ujrzymy tu wiele sławnych twarzy. Tym razem Allen zaprosił do współpracy gwiazdy takie jak: Penelope Cruz, Alec Baldwin, Jesse Eisenberg, czy też Roberto Benigni. Ja czekam na ten film z niemałym zaciekawieniem.












31 sierpnia

 Niedaleka przyszłość, fabryka, jeden z pracowników odkrywa, że jest szpiegiem mocarstwa walczącego o dominację na świecie, nie pamięta jednak dla kogo konkretnie pracuje. "Pamięć absolutna" ("Total Recall") Lena Wisemana, który przyczynił się do sukcesów takich produkcji jak "Dzień niepodległości", czy też "Faceci w czerni" wchodzi na ekrany kin ostatniego dnia sierpnia. Całkiem możliwe, że warto wziąć ją pod uwagę.












Dwie siostry, jeden mężczyzna i wszyscy zamieszkujący niewielki domek na odludziu. Miłość, przyjaźń, pożądanie - jak rozegra się ta swoista sytuacja? "Siostra twojej siostry" ("You Sister's Sister") to niezależna nie typowo amerykańska komedia, która być może nas rozśmieszy, ale także dramat, który ma szanse nas wzruszyć. Ja jestem tego obrazu ciekawa. Premiera również ostatniego dnia sierpnia.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...