piątek, 7 września 2012

Powakacyjna wakacyjna przerwa

W końcu i na mnie przyszła pora i mogę wszem i wobec zakomunikować, że wyjeżdżam na upragnione wakacje i macie ode mnie około 10-dniową przerwę. Szczerze mówiąc, mam nadzieję, że nie będę miała zbyt wiele czasu na czytanie :)

A gdzie jadę? Ciekawe czy zgadniecie...


czwartek, 6 września 2012

Samochwała w kącie stała

Dziś chciałabym się pochwalić dwoma książkami, które udało mi się ostatnio wygrać w blogowych konkursach.

Pierwszą z nich jest "Klug" Kaspera Bajona, wygrany u Leny173. Biorących udział w konkursie autorka bloga poprosiła o dokończenie zdania:

Książki są dla mnie jak...

Nie zastanawiając się zbyt długo, stwierdziłam, że dają mi taką radość, jak mój psiak i dokończyłam:

...merdający ogon mojego psa :)  


Kolejną wygraną pozycją jest "Miłość za kilka włosów" Mohammeda Mrabeta, za którą dziękuję Versatile. Tutaj sprawa była już nieco bardziej skomplikowana - trzeba było opisać swój sen. A że sny miewam czasem tak pokręcone, że trudno cokolwiek z nich sklecić, musiałam jeden z nich naprawdę wymęczyć, aby przelać go na papier. Ja nie sądzę, że jestem najnormalniejszą osobą na świecie i po przeczytaniu go pewnie też zaczniecie w to wątpić, ale jeżeli macie ochotę, zapraszam poniżej :)

Wraz z przyjaciółką wybrałyśmy się na przejażdżkę autem. Zauważywszy, że powoli kończy nam się benzyna, zjechałyśmy na stację paliw, aby zatankować i móc spokojnie kontynuować podróż. Tam podszedł do nas pewien mężczyzna. Zaczął rozmowę pytaniem skąd jesteśmy. Z początku starałyśmy się być grzeczne, lecz po chwili, kiedy już zaczęło nam się spieszyć, a jegomość był coraz bardziej namolny, nasza cierpliwość się skończyła i odburknęłyśmy coś niezbyt przyjemnie. W tym momencie mężczyzna zupełnie stracił nad sobą panowanie. Stawał się coraz to bardziej agresywny i zdawało się, że również fizycznie zaczął rosnąć. Po chwili, ku naszemu przerażeniu, przybrał on kształt ogromnej pumy, wyszczerzył do nas kły, a z pyska pociekła mu ślina. Nie zastanawiając się zbyt długo, wskoczyłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy czym prędzej przed siebie. Monstrualnych rozmiarów zwierzę rzuciło się za nami w pościg. I tak jechałyśmy niesamowicie roztrzęsione, obracając się co chwilę do tyłu i oceniając odległość, jaka dzieli nas od bestii, lecz ta wcale nie chciała się zmniejszyć. Nagle naszym oczom ukazało się skrzyżowanie, skręciłyśmy na nim w prawo, po czym okazało się, że wjeżdżamy do miasta. Wtedy zdawało się, że wielka puma odrobinę się od nas oddaliła. Postanowiłyśmy więc ukryć samochód w jakiejś bramie i schować się gdzieś, gdzie będziemy miały szansę przeczekać napór pumy. Ulokowałyśmy się bezpiecznie w pierwszym lepszym budynku i przez szparę w drzwiach obserwowałyśmy, jak rozsierdzona bestia wpada do miasta, lecz na szczęście mija naszą kryjówkę i pędzi dalej, a mieszkańcy w panice ustępują jej drogi. Po dłuższym czasie, kiedy wrzawa już znacznie ucichła, moja przyjaciółka stwierdziła, że nic nam nie grozi i opuściła budynek, w którym się ukrywałyśmy. Ledwo jednak przekroczyła jego próg, a przerażające zwierzę, które wydawało się jeszcze większe niż dotychczas, rzuciło się na nią i pożarło ją na moich oczach. Zrozpaczona i wystraszona do granic możliwości, lecz wciąż schowana za drzwiami kryjówki, uszłam z życiem. Zdawałam sobie jednak sprawę z tego, że to jeszcze nie koniec, a puma nie spocznie dopóty, dopóki mnie nie dopadnie.

Jak się później okazało potwór ten rządził miastem, do którego niechybnie udało nam się wjechać i raz dziennie odbywa się jego pochód, aby wierni mieszkańcy mogli mu złożyć pokłon. W czasie jego trwania wszystkie budynki musiały być puste tak, aby bestia miała pewność, że nie ma ani jednego człowieka, który by ją zlekceważył. Nie miałam wyjścia, musiałam opuścić kryjówkę i schować się gdzieś w tłumie przerażonych ludzi. Postanowiłam ukryć się w krzakach, a z pomocą przyszła mi pewna dziewczyna, która przykryła mnie liśćmi i gałązkami. Potwór przeszedł tuż obok mnie, na szczęście mnie nie zauważając. Nie znaczyło to jednak, że od tej pory będę bezpieczna. Kiedy już pochód się skończył, dziewczynie zrobiło się mnie żal i postanowiła dać mi schronienie pod swoim dachem. Mieszkała z siostrą i jej chłopakiem. Podziękowałam za okazaną mi pomoc i udałyśmy się do jej mieszkania, gdzie w końcu mogłam choć odrobinę odpocząć. Poszłam do łazienki, aby umyć ręce. Do mieszkania wchodził akurat chłopak jej siostry, spojrzałam w lustro i natrafiłam na jego wzrok. Był to mężczyzna, którego poznałam kilka godzin wcześniej na stacji paliw.

środa, 5 września 2012

TOP 10: NAJLEPSZE EKRANIZACJE KSIĄŻEK

Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu.

Ponieważ na razie tematy zostały zawieszone, a ja mam jeszcze sporo do nadrobienia, zabiorę się za te, które mnie ominęły. Więcej szczegółów na temat rankingów TOP 10 znajdziecie na blogu Kreatywa.

Dziś zajmę się... Najlepszymi ekranizacjami książek.





MECHANICZNA POMARAŃCZA (6/6)

Jeden z moich ulubionych filmów i jedna z moich ulubionych książek (recenzja) - obie wersje wyśmienite!

  

OJCIEC CHRZESTNY (6/6)

Jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że film jest ciut lepszy od książki.



ZIELONA MILA (6/6)

Piękna książka i równie piękny film!



MISERY (5,5/6)

Kolejny King, kolejna świetna książka i zapadająca w pamięć adaptacja z Kathy Bates w roli głównej.



LŚNIENIE (5,5/6)

Ewidentnie powieści Kinga nie wychodzą dobrze jedynie na papierze. Kolejna kultowa już ekranizacja z wyśmienitą rolą Jacka Nicholsona.



DUŻA RYBA (5,5/6)

Książka jest bardzo przyjemna, ale film ukazuje nam magię, która oczarowuje.



SKAZANI NA SHAWSHANK (6/6)

Kolejny King i kolejny świetny film na podstawie jego powieści. Mistrzowsko zagrany, mistrzowsko wyreżyserowany, po prostu świetny!



FORREST GUMP (5,5/6)

To jest ten rzadki moment kiedy film znacznie prześciga swój literacki pierwowzór.



SAMOTNY MĘŻCZYZNA (5,5/6)

Przepiękny film o miłości. Recenzja tutaj.



FIGHT CLUB (6/6)

Mocny film i mocna książka - obie opcje bardzo dobre.

 

wtorek, 4 września 2012

O dwóch pomarańczach

źródło

Cenzura toczyła niezliczone boje z tą książką. Powieść, w której banda wyrostków bezkarnie morduje i gwałci, mając niemal aprobatę władz i policji wywołała w latach wydania niemały szum. Był to rok 1962. "Mechaniczna pomarańcza" wchodziła do księgarń i stawała się swoistym symbolem młodzieżowego buntu, a wkrótce potem, po wielkim sukcesie jej ekranizacji w reżyserii Stanleya Kubricka, okrzyknięto ją kultową. W Polsce doczekała się dwóch przekładów zwanych wersjami R i A. Oba są autorstwa Roberta Stillera - świetnego polskiego tłumacza i językoznawcy. Zacznijmy jednak może od tego o czym dokładnie ta pozycja traktuje.

Rzecz dzieje się w niedalekiej przyszłości. Alex to 15-letni młodociany bandyta, który na koniec każdego dnia, wraz ze swymi kolegami Dimem, Georgiem i Petem wybywa na nocne eskapady. Każdą z nich rozpoczynają oni w knajpce Korova Milkbar, w której popijają narkotyzowane mleko i planują, kogo by tu obrobić, a noce te niejednokrotnie kończą się krwawo. Chłopcy nie mają skrupułów przed mordowaniem, gwałceniem, grabieniem. Są wyzuci z wszelkich uczuć i daleko im do empatii. Alex, nasz główny bohater, wyróżnia się jednak na tle swych kolegów inteligencją i błyskotliwością. Jest również wiernym fanem muzyki mistrza Beethovena, którego traktuje niemal jak swojego Boga. Pełna przemocy idylla będzie się musiała jednak kiedyś skończyć. Ale jak, za czyją sprawą i czy obrane działania dadzą wymierne skutki - tego Wam już nie zdradzę.

Krótki opis już mamy. Nie każdy jednak zaznajomiony jest z tym, czym dokładnie różnią się dwa polskie przekłady tej książki i o tym właśnie chciałabym Wam dzisiaj napisać. 

Powieść Burgessa jest niezwykłym literackim eksperymentem. Na jej potrzeby autor wymyślił ogrom nowych zwrotów i stworzył tym samym oryginalny i wyjątkowy język - swego rodzaju młodzieżowy slang, który określił słowem Nadsat. Burgess wykorzystał swą wiedzę z zakresu lingwistyki, aby nadać mu pożądaną formę i aby wyniki słowotwórczych zabiegów były celne i ciekawe. "Mechaniczna pomarańcza" stanowi więc źródło niezliczonych neologizmów z bogatymi rosyjskimi naleciałościami, z którymi zmierzyć musiał się tłumacz. I nie było to wcale łatwe, bo, żeby zrozumieć niektóre z nich, trzeba je było bardzo dokładnie przeanalizować.

Podjąwszy wyzwanie wiernego przełożenia dzieła Anthony'ego Burgessa, Robert Stiller stworzyć musiał własną wersję książkowego slangu od podstaw. Wybrał dwie opcje.






Tytuł: Mechaniczna pomarańcza
Autor: Anthony Burgess
Wyd.: Etiuda
Rok wydania: 1999
Ilość stron: 255








Pierwszą opcją, i w początkowym zamyśle jedyną, była "Mechaniczna pomarańcza" wydana w 1999 roku. Tłumacz wiedział, że czeka go trudne zadanie. Oryginał wypełniony był około trzystoma neologizmami rosyjskiego pochodzenia, które wtapiały się w język angielski, obficie wypełniając każdą ze stron. Na potrzeby wiernego oddania klimatu powieści Stiller stworzył własny zbiór nowych słów, a że był to eksperyment na dużą skalę, lecz jednak inną niż samo powstawanie powieści, neologizmów w tym tłumaczeniu pojawiło się około tysiąca. Każdy z nich był wariacją na temat języka rosyjskiego, a przykładami mogą być m.in. charoszy - dobry, domoj - dom, budko - kumpel.







Tytuł: Nakręcana pomarańcza
Autor: Anthony Burgess
Wyd.: Etiuda
Rok wydania: 2001
Ilość stron: 219








"Nakręcana pomarańcza", czyli wersja A powstała dwa lata później. Nie jest ona żadną kontynuacją, drugą częścią, alternatywną historią - nic z tych rzeczy. Robert Stiller nadał jej inny tytuł, aby odróżnić ją od wersji R. Czemu więc w ogóle powstał następny przekład? Kiedy tłumacz zauważył, że polski język obrał inny tor i nie zmierza już w stronę rusyfikacji, lecz przejmuje coraz to więcej wyrazów z języka angielskiego, postanowił dostosować do tej tendencji dzieło Burgessa. I tak "Nakręcana pomarańcza" to nic innego jak "zangielszczona" wersja tej samej powieści. Przykłady to: fajn - dobry, haus - dom, frendzio - kumpel.


KTÓRĄ WERSJĘ WYBRAĆ?

Naprawdę nie jestem Wam w stanie udzielić tej odpowiedzi, mogę jedynie doradzić. Jeżeli mieliście w swoim życiu kontakt z językiem rosyjskim, wybierzcie wersję R. Jeżeli bliższy jest Wam angielski, polecam wersję A. Wybór pod tym kątem znacznie ułatwi Wam czytanie, a że są to przekłady tego samego tłumacza, powieść w żadnej wersji nic nie traci. Może jedynie fakt, że oryginał zawiera jednak naleciałości rosyjskie skłania nieco w stronę tej zrusyfikowanej wersji, ale niech to będzie Wasza osobista decyzja. Ja czytałam obie :)

6/6

poniedziałek, 3 września 2012

Kalendarium # 09/2012



Subiektywny przegląd zapowiedzi filmowych, czyli co wezmę pod uwagę podczas wrześniowej wyprawy do kina:


7 września

Akcja filmu "Raj: miłość" (Paradise: Love) otwierającego kinowy wrzesień ma miejsce w Kenii. To właśnie tam przybywają białe austriackie turystki w średnim wieku. Cel podróży nie jest jednak stricte turystyczny. Kobiety pragną poznać młodych Kenijczyków, którzy w zamian za pieniądze spełniliby ich seksualne zachcianki. 

Obraz uzyskał jak dotąd nominację do Złotej Palmy w Cannes. Być może warto się nim zainteresować.









Tego samego dnia premierę będzie miał duński "Misiaczek" (Teddy Bear). Film opowiada historię chorobliwie nieśmiałego kulturysty, który nie potrafi znaleźć dziewczyny. Po tym jak jego wujek wraca z Tajlandii z piękną kobietą u boku i bierze z nią ślub, Dennis postanawia poszukać szczęścia właśnie tam.

"Misiaczek" był dwukrotnie nominowany do nagrody na festiwalu Sundance, jedną zgarnął za reżyserię.












14 września

Nie wiem jak Wy, ale ja czasem po prostu muszę obejrzeć jakąś amerykańską komedię. Taką mam potrzebę i nic na to nie poradzę. We wrześniu pod lupę wezmę więc film "Dwoje do poprawki" (Hope Springs). Do obejrzenia go zachęca mnie głównie świetna obsada. Nie sądzę, żeby Meryl Streep i Tommy Lee Jones zagrali w jakiejś kompletnej szmirze. Obraz opowiada o losach znudzonego sobą małżeństwa z wieloletnim stażem. Kiedy Maeve dowiaduje się, że do miasta przyjeżdża specjalista do spraw damsko-męskich, postanawia wyciągnąć doń swojego sceptycznie nastawionego do sprawy męża. Co z tego wyniknie? Tego dowiemy się już w połowie miesiąca.










21 września

Przyznaję się, kiedyś słuchałam hip-hopu, a album Paktofoniki "Kinematografia" znałam niemal na pamięć i do dziś chętnie do niego wracam. Był to naprawdę kawał dobrej muzyki, chyba nie tylko dla wielbicieli gatunku. Choć zespół zdobył wtedy ogromną popularność, a jego płyty sprzedawały się w niezwykle wysokim nakładzie, jego historia jednak do najbardziej szczęśliwych nie należy. To właśnie o niej opowiada nowe dzieło Leszka Dawida "Jesteś Bogiem".

Film z siedmiu nominacji zdobył sześć Złotych Lwów, w tym za reżyserię.






Na ten sam dzień przypada premiera zupełnie innego obrazu, tym razem kostiumowego. "Kochanek królowej" (En Kongelig Affaere) to oparta na faktach opowieść o trójkącie miłosnym, w który wplątała się duńska królowa Karolina Matylda Hanowerska, co poskutkowało rozwodem i wygnaniem niewiernej żony z kraju.

Film nominowany był do trzech nagród na festiwalu Berlinale, zdobył dwie, w tym za scenariusz.












28 września

Na koniec miesiąca kina zaserwują nam "Chińczyka na wynos". Film ten zainteresował mnie głównie dlatego, że jest w języku hiszpańskim, z którym wypadałoby się w końcu osłuchać dla dobra dalszej nauki. Jego głównym bohaterem jest Roberto - właściciel sklepu z artykułami żelaznymi. Prowadzi on nudne i przewidywalne życie, a jedynym jego urozmaiceniem zdaje się być wyszukiwanie dziwacznych, a najlepiej krwawych historii, które kolekcjonuje w przeznaczonym do tego albumie. Jego życie odmienia niespodziewane spotkanie z Chińczykiem, który nie zna słowa po hiszpańsku, a poszukuje swego wujka.

"Chińczyk na wynos" zdobył nagrodę Goya dla najlepszego hiszpańskojęzycznego filmu.





niedziela, 2 września 2012

Cykl fotograficzny # 3 - sen o Sycylii

Ostatnia recenzowana książka była o Sycylii, więc i w dzisiejszym cyklu fotograficznym postanowiłam ten klimat utrzymać. Wybrałam zdjęcia, które nie przedstawiają wyspy od turystycznej strony, lecz skupiają się na tej surowszej jej części. Chciałam pokazać te zakamarki Sycylii, które czasem jako turyści możemy pominąć, a które w pełni ją definiują.









piątek, 31 sierpnia 2012

Co z tym blogiem? Podsumowanie drugiego miesiąca bezrobotnej.pl

Oto minął drugi już miesiąc moich blogowych poczynań. Mogę teraz śmiało stwierdzić, że to moje nowe uzależnienie, na szczęście chyba dosyć zdrowe :). Ogromną przyjemność sprawia mi to, że do mnie zaglądacie i komentujecie moje wypociny, za co Wam bardzo serdecznie dziękuję.

A jak przedstawiają się sierpniowe statystyki?

Przeczytałam 5 książek, na które złożyło się 1561 stron, co daje około 50 stron dziennie. Wynik nieco gorszy niż w zeszłym miesiącu i sporo gorszy w porównaniu z Waszymi dokonaniami, ale nie jestem tu przecież po to, żeby się ścigać, lecz po to, aby czerpać z blogowej zabawy hektolitry przyjemności :)

Obejrzałam 3 filmy, z czego dwa w kinie.

Książką sierpnia mianuję ostatnią recenzowaną pozycję, jaką jest powieść Marleny de Blasi Tamtego lata na Sycylii (recenzja).

Wśród filmów, choć poprzeczka w tym miesiącu zawieszona była wysoko, zwycięzcą zostaje tym razem animacja Madagaskar 3 (recenzja).

W sierpniu blog miał 2715 wejść, czyli o 1436 więcej niż w zeszłym miesiącu. Statystyka ogólna to 4302 wejścia. Przybyło 40 nowych obserwatorów.

Najpopularniejszym postem miesiąca jest Stos nr 2 i jego wierna strażniczka (klik). Najchętniej czytana recenzja książki to ta mówiąca o Super smutnej i prawdziwej historii miłosnej (recenzja), z kolei najczęściej odwiedzaną recenzją filmu okazały się moje wrażenia na temat Madagaskaru 3. Sporą popularnością cieszyły się również Cykle fotograficzne (klik i klik), co bardzo mnie cieszy.

Doszły mnie słuchy, że na 31 sierpnia przypada Dzień Bloga i Blogera, korzystając więc z okazji, życzę Wam wielu owocnych miesięcy z książkami, filmami, modą i czymkolwiek, co Was interesuje, ogromu wiernych czytelników, wytrwałości i niekończącej się satysfakcji! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...