środa, 14 listopada 2012

TOP 10: Książki, które chcielibyśmy otrzymać w prezencie

Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu. Więcej szczegółów na temat rankingów TOP 10 znajdziecie na blogu Kreatywa.

Dziś przyszła pora na bardzo osobistą listę dla Świętego Mikołaja. Mam nadzieję, że jest jakiś na sali :). Ciężko wybrać spośród tryliona książek, które mi się marzą te dziesięć priorytetowych. Kierowałam się więc moimi jesienno-zimowymi zachciankami, a o tej porze lubię między innymi trochę magii.



1. TYRMANDOWIE. ROMANS AMERYKAŃSKI - AGATA TUSZYŃSKA

Tyle dobrego się naczytałam na temat tej pozycji na Waszych blogach, że, choć książek biograficznych z reguły nie czytam, ta wzbudziła we mnie szereg pozytywnych odczuć.



2. CYKL 44 SCOTTLAND STREET - ALEXANDER MCCALL SMITH

Przeczytałam niedawno pierwszą część i mam ogromną chęć zapoznania się z całą resztą cyklu, a jesienno-zimowe wieczory zdają się wręcz idealne na odwiedziny w kamienicy przy Scottland Street.

 

3. CYKL PERCY JACKSON I BOGOWIE OLIMPIJSCY -  RICK RIORDAN

Zima to moja pora na czytanie przeróżnych magicznych nie do końca realnych historii. Przenoszenie się wtedy do innego świata jest wręcz dla mnie wpisane w krajobraz tej pory roku.



4. WŁOSKIE SZPILKI - MAGDALENA TULLI

Teraz zejdźmy trochę na ziemię. Pomijając całą tę magię, której potrzebuję w chłodne wieczory, wciąż ciekawi mnie dobra polska literatura, w tym przypadku niedoszła zwyciężczyni nagrody NIKE Magalena Tulli i jej "Włoskie szpilki".



5. DZIEŁA ZEBRANE - IRENEUSZ IREDYŃSKI

To akurat sprawka blogerki ukrywającej się pod nickiem malutka_ska, która mnie skutecznie do tych pozycji zachęciła i doprawdy ciężko było się oprzeć.



6. ATLAS CHMUR - DAVID MITCHELL

Spore teraz zamieszanie wokół tej książki. Film na jej podstawie wszedł do kin i nagle wszyscy rzucili się do księgarń. Wcale mnie to zresztą nie dziwi, nie każdy zdawał sobie wcześniej sprawę z jej istnienia. Ja niestety należałam do grona tych, którzy o niej wiedzieli. Niestety - bo jeszcze jakiś czas temu była ona nie do zdobycia po normalnej książkowej cenie. Na szczęście za sprawą filmu, dodrukowano powieść i bardzo mnie cieszy, że jest w końcu dostępna dla zwykłych śmiertelników. Poproszę jednak ewentualnego Mikołaja o niefilmową wersję okładki :)



7. PIASKOWA GÓRA + CHMURDALIA - JOANNA BATOR

Kolejna polska autorka i dwie książki, które muszę poznać.



8. KLAN NIEDŹWIEDZIA JASKINIOWEGO - JEAN M. AUEL

Cofamy się do zarania dziejów ludzkości, do epoki lodowcowej i poddajemy się serii niezapomnianych przygód.



9. KRAINA WÓDKI lub OBFITE PIERSI, PEŁNE BIODRA - MO YAN

Tegoroczny Noblista - którz nie jest go ciekawy?



10. WALKA KOTÓW - EDUARDO MENDOZA

Hiszpański pisarz, którego jak dotąd nie miałam okazji bliżej poznać. Wcześniejsze jego książki zresztą niezbyt mnie do niego przekonywały. Ta mnie intryguje.

 

 A Wy co sobie wymarzyliście pod tegoroczną choinką? :)

poniedziałek, 12 listopada 2012

Barbara w NRD






Tytuł: Barbara
Reż.: Christian Petzold
Produkcja: Niemcy
Premiera: 9 listopada 2012
Gatunek: dramat
Czas trwania: 1 godz. 45 min. 







Przenieśmy się na chwilę do Niemiec lat 80-tych. Przypomnijmy sobie podział na RFN i NRD, Stasi znane pod oficjalną szumną nazwą Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego Niemieckiej Republiki Demokratycznej, zwróćmy uwagę na totalną, często nie znającą granic inwigilację. Człowiek nie wiedział komu może zaufać. Wszędzie roiło się od potencjalnych informatorów, gotowych wydać sąsiada, współpracownika, często nawet przyjaciela. Idźmy o krok dalej. Przenieśmy się na prowincję NRD, gdzie każdy każdego zna, a nowa twarz z miejsca porusza lawinę niekontrolowanych plotek i domysłów. A co jeśli właściciel tej nowej twarzy to lekarz przeniesiony za przewinienia prosto ze stolicy? A co jeśli tym lekarzem jest kobieta?


"Barbara" to w dużej mierze opowieść o miłości, snuta na tle powrotu do przeszłości, do nieprzyjaznych komunistycznych Niemiec. Tytułowa bohaterka opuszcza dostatek Berlina, aby osiedlić się na peryferiach, ulokować swe życie w obskurnym mieszkaniu i rozpocząć pracę w szpitalu, który nie ma nawet porządnego laboratorium. Rozłąka z domem, z ukochanym, który pozostał w RFN-ie, ze światem do którego przywykła, a który teraz oddzielony jest twardą ścianą muru, nie wpływa na kobietę dobrze. Widzimy, jak ciężko przywyknąć jej do nowej rzeczywistości i jaki ból sprawia budowanie życia od nowa, a wszystko to maluje się na jej twarzy, niczym makijaż, pod którym zdaje się ukrywać swe troski. Na horyzoncie pojawia się jednak cień szansy na coś lepszego. Barbara poznaje sympatycznego lekarza i jej usta na nowo zapoznają się ze znaczeniem słowa "uśmiech". Z jednej strony nie wie, czy może obdarzyć mężczyznę zaufaniem i czy jest gotowa, aby ostatecznie pożegnać swój dawny świat, z drugiej zdaje sobie sprawę z tego, że żadne inne drzwi nie stoją przed nią otworem, że wszędzie będzie się musiała przeciskać ku dezaprobacie otoczenia. Reżyser wplata w tę opowieść również wątek młodej dziewczyny zbiegłej z ośrodka wychowawczego, zbuntowanej przeciwko złemu traktowaniu, pragnącej za wszelką cenę uciec i nigdy nie wrócić. To właśnie nowa lekarka okazuje jej najwięcej zrozumienia i sympatii, a całość historii zmierza do zaskakującego finału.


Film ten jest bardzo powolny, mało w nim dialogów, niewiele muzyki. Jest tu dużo ciszy, ogólnych przemilczeń, widz musi domyślać się wielu rzeczy. Ciężko nazwać go typowym melodramatem, bardzo mu do włożenia w tę szufladę daleko i gdyby nie otoczka w postaci wszechobecnej w życiu Barbary inwigilacji i bezwzględnych, przewijających się pomiędzy poszczególnymi scenami, pracowników bezpieki, którzy czujnym okiem śledzą każdy jej ruch, obraz ten nieuchronnie brnąłby w nudę. Czy to jednak wystarczy, aby uznać go za tak ekscytujący, jak głosi plakat? Zdaje się, że ludzie od promocji oglądali jednak jakiś inny film. Ja w każdym razie nawet odrobiny ekscytacji na żadnym etapie seansu nie odczułam. Lekkie znużenie - owszem. Nie jest to mimo wszystko zły obraz, ale czy koniecznie wybierać się na niego do kina? Może jednak warto poczekać na wersję domową? Rozważcie to.

4/6

sobota, 10 listopada 2012

Każdy nosi w sobie swoją prywatną wojnę*







Tytuł: Malowany ptak
Autor: Jerzy Kosiński
Wyd.: Czytelnik
Rok wydania: 1989
Ilość stron: 250  







Józef Lewinkopf urodził się w Łodzi w 1933 roku. Był Żydem. Kiedy wybuchła II wojna światowa miał jedynie 12 lat i zdawałoby się, że okrutne czasy już na zawsze naznaczyć miały jego losy. Okres największej wojennej zawieruchy, dzięki pomocy księdza, spędził wraz z rodzicami w domu katolickiej rodziny. W tym czasie jego ojciec postarał się o nowe nazwisko, a młody Józek stać miał się od tamtej pory Jurkiem Kosińskim. Jego późniejsze dzieje obijały się niczym piłka o różne miejsca i zajęcia. Był instruktorem narciarstwa, kaowcem, studiował historię i nauki polityczne, pracował w Instytucie Historii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. Aż w końcu w wieku 24 lat wyjechał na stypendium do Stanów Zjednoczonych i został tam na stałe. Otrzymał obywatelstwo, zaczął wykładać na amerykańskich uniwersytetach, zdobył wiele prestiżowych wyróżnień, w tym nagrodę Prix du Meilleur Livre za "Malowanego ptaka" i National Book Award za "Kroki", a w latach 70-tych mianowany został prezesem PEN Clubu. 3 maja 1991 roku popełnił samobójstwo. Zakończył swój żywot słowami: Kładę się teraz do snu, na trochę dłużej niż zwykle. Nazwijmy to wiecznością.

Kosiński to wielce kontrowersyjna postać w literaturze polskiej. Amerykanie go hołubią i uważają za pisarza genialnego, a my, okryci cieniem czasów PRL-u, kiedy to jego książki skazywane były na banicję i uważane za antypolskie, wciąż nie umiemy przyjąć go pod swoje skrzydła."Malowany ptak" już dawno wpisany powinien zostać w historię polskiej literatury powojennej. Nie ma ku temu żadnych wątpliwości.

Rzecz dzieje się u zarania II wojny światowej. Bohaterem i narratorem opowieści jest kilkuletni czarnooki ciemnowłosy chłopiec, który może być w tej historii Żydem lub Cyganem - autor daje wyobraźni swego czytelnika wolność wyboru. Dziecko pozostawione jest przez rodziców we względnie bezpiecznym dla niego miejscu. Kiedy stara kobieta, sprawująca nad nim pieczę umiera, malec rozpoczyna swoistą wędrówkę przez naznaczone wojną wioski. Spotyka się z odrazą ich mieszkańców, nierzadko brutalnych i bezwzględnych wobec cygańskiej, jak twierdzą, znajdy. Poniewierany dzieciak tuła się z domu do domu ewentualnych dobroczyńców, którzy zapewniają mu wikt i opierunek za pracę w gospodarstwie, a każdy rozdział stanowi nowy stopień na schodach powieści, zdaje się być oddzielną historią, w której autor uchyla kurtynę na szalone, perwersyjne, ohydne i niemoralne zachowania ludzi, z którymi chłopiec ma styczność. 

Opowieść ta jest pięknie napisana i nawet spora dawka naturalistycznych opisów, wsuwanych mimochodem pomiędzy jej karty nie razi, a wręcz dodaje smaku. Możemy być zdegustowani, oburzeni - w historię tę wpisana jest cała masa negatywnych odczuć. I nie piszę tego bynajmniej, aby potencjalnych czytelników zniechęcić. Wręcz przeciwnie, mam nadzieję, że zachęcę tych, którzy będą ją potrafili docenić, pomimo całej surowości, którą ze sobą niesie. Kosiński nie szczędzi nam scen okrutnych mordów na ludziach i zwierzętach, brutalnych gwałtów i okaleczeń, a gdzieś pomiędzy tymi okropnościami przeciska się zaściankowe myślenie wieśniaków, którzy przez czarne oczy wygonią dziecko na pastwę mrozu i wroga, a ofiary wojny obskubią do cna z ostatnich kosztowności. Rozumiem, że przez taki obraz Polaków, książka uznawana była za antypolską, autor jednak dementował na bieżąco wszelkie przypuszczenia, że "Malowany ptak" oparty jest na jego osobistych przeżyciach, a nie można przecież kłócić się z fikcją. Książki na przestrzeni wieków opowiadały przeróżne historie, obrażały przeróżne świętości, bo przecież i taka ich rola, aby szokować i przełamywać tabu. Nie zawsze musi być pięknie, nie zawsze musi być miło.

Pozycję tę traktować możemy jako parabolę losów każdego, kto w czasach wojny uchodził za odmieńca, jako tragiczny obraz wszystkich tych malowanych ptaków rzucanych na pożarcie swemu własnemu gatunkowi. Jeżeli jesteście na nią gotowi, polecam.
 
5,5/6
 
* s. 199
 
Recenzja bierze udział w wyzwaniu Trójka e-pik oraz  Polacy nie gęsi, czyli czytajmy polską literaturę.


czwartek, 8 listopada 2012

Liebster blog x 5


Liebster Blog to dosyć popularna w ostatnich dniach zabawa, krążąca po książkowej blogosferze. Nominowany/wyróżniony otrzymuje 11 pytań, przygotować ma tym samym jedenaście własnych, aby przekazać je kolejnym 11 osobom. Myślę jednak, że zabawa już powoli zaczyna zataczać koło i trudno będzie mi mianować blogerów, którzy jeszcze nie wzięli w niej udziału, więc wykpię się jedynie własnymi odpowiedziami :). Nominowało mnie aż pięć blogerek: Paula, Karkam, HibouDominiqueKarriba, więc trochę przede mną roboty :). A oto ich pytania:

Paula

Dlaczego blog? Taką miałam wyraźną potrzebę i zachciankę swego czasu i stało się.

Książka, której nigdy nie zapomnę: Wystarczy zajrzeć pod ten LINK. Tam jest wszystko na ten temat :)

Ulubione słowo: Jako młodociany jeszcze czytelnik w jednej z lektur odkryłam słowo "tudzież" i szczerze się nim zachwyciłam. Od tamtej pory uwielbiałam używać go przy każdej nadarzającej się okazji. Myślę, że wypełnione nim były wszystkie moje ówczesne wypracowania z polskiego. Dziś chyba takiego słowa nie mam, chociaż bardzo lubię imię mojej psiny - Bora.

Dom kojarzy mi się z ciepłem, bezpieczeństwem i psem biegnącym na przywitanie.

Zimą lubię gdy za oknem prószy śnieg, a ja siedzę w domu z kubkiem ulubionej herbaty, z książką lub filmem w zanadrzu i niczego mi wtedy więcej do szczęścia nie potrzeba.

Trzy ulubione zapachy (niekoniecznie perfum): świeżo upieczone ciasto, kawa i las.

Nigdy w życiu nie zjem koniny. Jadam przeróżne dziwactwa. Nie straszne są mi ośmiornice, małże, kałamarnice, krewetki, a nawet ślimaki, ale zjeść konia to prawie tak, jak zjeść psa.

Ostatnio śniło mi się, że pisałam wierszyk o moich znajomych.

Nie mogę żyć bez słodyczy niestety. Staram się jednak wszystko na bieżąco spalać na siłowni i w klubie fitness :)

Jeżeli mężczyzna, to tylko piekielnie inteligentny i anielsko cierpliwy.


Karkam

Za jaką książkę pozwoliłabyś sobie uciąć palec (lub chociaż wyrwać parę włosów)? "Gra w klasy" Julio Cortazara jest pozycją, którą bardzo cenię i jedyną książką, którą w swoim dorosłym życiu przeczytałam kilka razy. Zawsze mnie zachwyca.

Czym jest dla Ciebie czytanie? Nie będę oryginalna. Czytanie jest dla mnie przyjemnością, ucieczką myśli w świat, jaki stworzył autor, odprężeniem, kolejnym życiem w życiu.

Kto jest dla Ciebie wzorem do naśladowania? Nie mam żadnego konkretnego wzoru, ale obserwuję innych i staram się czerpać inspirację z tego, co w nich dobre.

Gdzie chciałabyś dożyć swoich ostatnich chwil? Jest jakieś wyjątkowe miejsce na świecie? Jeszcze takiego nie znalazłam, ale oczyma wyobraźni widzę chatkę z widokiem na piękny górzysty krajobraz
.
Kto jest Twoim ulubionym bohaterem książkowym? Nie mam takiego. Ostatnio do gustu przypadł mi inteligentny i zdolny Jack z "Filarów ziemi", więc podciągnijmy go pod tę kategorię.

Gdy widzisz kałużę, to: omijasz ją czy skaczesz w sam jej środek? Zależy jaki mam humor i... buty.

Jak układasz książki na półkach? Według wielkości, alfabetycznie czy seriami? Czasem układam je autorami. Aktualnie jednak kończy mi się miejsce na półkach, więc rozkładam je po prostu gdzie popadnie :)

Jesteś domatorką, czy wolisz biegać po świeżym powietrzu? Lubię biegać po świeżym powietrzu i czasem tego wręcz potrzebuję, ale częściej wolę zamknąć za sobą drzwi mieszkania.

Koty, czy psy? Psy.

Która pora roku, jest Twoją ulubioną? Wiosna. Wszystko budzi się do życia po zimowej wegetacji. Ja również.

A teraz zdradź nam swój numer konta bankowego i hasło! Hmmm, żartuję! Oczywiście, jeśli masz ochotę... Na serio? Napisz proszę, czy lubisz bujać w obłokach. Mam wrażenie, że każdy pasjonat czytania buja w obłokach. To jest wpisane w nasze hobby :)

Hibou

Jak wyobrażasz sobie swój dom? Jako przytulne miejsce, w którym przyjemnie spędzam czas, i do którego lubię wracać.

Czas leczy rany czy przyzwyczaja do bólu? Trudne pytanie. Myślę, że najpierw przyzwyczaja do bólu, aby w końcu wyleczyć rany.

Gdybyś miała wybrać jedno uczucie, którego nigdy byś nie doznała, jakie by ono było? Zobojętnienie.

Co zrobić by nie zatracić wyznawanych przez siebie wartości w dzisiejszych czasach? Trzeba być im wiernym, nie zważając na głosy tych, którym są one nie po drodze - po prostu.

Gdybyś mogła spełnić jedno swoje marzenie z dzieciństwa, jakie by ono było? Mała ja marzyła o tym, aby zostać pisarką. Chętnie bym to marzenie spełniła, gdyby to tylko było możliwe.

Dlaczego czytasz książki? Dają mi dużo radości, uczą, wzbudzają multum emocji, są odskocznią od codzienności.

Gdybyś miała w jednym słowie określić to kim jesteś, jakie brzmiałoby to słowo? (duże) dziecko.

Podobno droga do szczęścia jest prosta. Dlaczego ludzie zamiast nią podążać, wyszukują nowych uliczek, które oddalają ich od celu? Bo droga do szczęścia wcale nie jest prosta :)

Jakie państwa/miasta chciałabyś odwiedzić? Wszystkie wymieniłam TUTAJ :)

Co sprawia Ci przyjemność? Towarzystwo mojego psa, czytanie, dobre jedzenie, słuchanie muzyki, filmy, spotkania z przyjaciółmi itede, itepe :)

Co cenisz bardziej: mądrość czy wyobraźnię? Cenię obie te cechy, a najbardziej ich kombinację.


Dominique

Pali się twój dom. Masz dwie minuty. Co zabierzesz ze sobą? Po co najpierw sięgniesz? Po psa oczywiście :). A zaraz potem po aparat fotograficzny.

Z czym Ci się kojarzy słowo szczęście? Z niczym niezmąconym ciągłym poczuciem, że wszystko było, jest i będzie po mojej myśli.

Film, który wzrusza Cię do łez? Wszystko zależy od sytuacji, okoliczności i nastroju, ale takim być może nie do końca standardowym wyciskaczem łez, który ze mnie te kilka kropel wycisnął był film Andrzeja Jakimowskiego "Zmruż oczy".

Ulubiona piosenka? Mam ich niezliczoną ilość. Naprawdę ciężko wybrać jedną, a nawet kilka.

Słowo, które codziennie powtarzasz, chociaż z trzy razy? OMG :)

O której dzisiaj wstałeś, a wczoraj się położyłeś? Wstałam dziś około 10, położyłam się około 1.

Masz 10 000zł na co je wydasz? Na wycieczkę w jedno z moich wymarzonych miejsc.

Za co dałbyś się zabić? Za to, żeby nie musieć odpowiadać na tak trudne pytanie :)

Czym jest dla Ciebie miłość i nienawiść?
Bardzo skrajnymi wobec siebie uczuciami :)

Smak dzieciństwa to...
okropnie słodka wata cukrowa.

Czym się zajmujesz poza prowadzeniem bloga?
Czytaniem, pisaniem, słuchaniem, wszystkim czym się da :)


Karriba

Pies czy kot? Pies, co zresztą widać czasem na moich zdjęciach :)

Kawa czy herbata? Herbata: zielona, czerwona, z miodem, cytryną, sokiem, imbirem - na przeróżne sposoby.

Lato czy zima? Zimę lubię jedynie w okresie świątecznym. Wcześniej i później jest dla mnie uciążliwa. Zdecydowanie wolę lato.

Fryzjer czy kosmetyczka? Fryzjera boję się niemal jak dentysty, bo zdaje się, że mamy inne teorie na temat miar. Moje dwa centymetry to często jego dziesięć :). Wybieram więc kosmetyczkę. Tam nie robią mi "krzywdy" :).

Biblioteka czy księgarnia? Księgarnia. Jestem uzależniona nie tylko od czytania, ale i od posiadania książek.

Picoult czy Sparks? Siłą rzeczy wybrać muszę Picoult, nie miałam jeszcze styczności z twórczością Sparksa.

Nowy Jork czy Paryż? Oba te miejsca odwiedziłabym bardzo chętnie, jednak pojedynek wygrywa Nowy Jork. Ciekawi mnie, o co tyle szumu.

Nad morzem czy w górach? Najchętniej w górach, ale morzem również nie pogardzę.

Dzień czy noc? Noc. Wtedy odżywam.

Szkoła czy praca? Praca. W szkole już swoje odsiedziałam i zdecydowanie mi wystarczy :)

Dom czy poza domem? Dom. To mój azyl i lubię tam wracać.


poniedziałek, 5 listopada 2012

Kalendarium # 11/2012 (1)



Subiektywny przegląd zapowiedzi filmowych, czyli na co wybrać się do kina listopadową słotą:



2 listopada

Oto zwycięzca tegorocznego festiwalu w Cannes. "Miłość" (Amour) w reżyserii Michaela Haneke, reżysera takich filmów jak "Biała wstążka" czy "Pianistka", opowiada o losach pary w podeszłym wieku. Georges i Anna są muzykami, spędzili ze sobą niemal całe życie. Na drodze staje im postępująca choroba kobiety.

Oprócz Złotej Palmy dla najlepszego filmu, "Miłość" zdobyła również sześć nominacji do Europejskiej Nagrody Filmowej.












9 listopada

"Pokłosie" to nowy kryminał Władysława Pasikowskiego. Film wzbudził spore kontrowersje poruszając tematykę pogromu w Jedwabnem. Opowiada historię dwóch braci, zgniewanych ze sobą i rozdzielonych przez emigrację starszego. Kiedy młodszy popada w konflikt z mieszkańcami swego miasteczka, tamten przyjeżdża, aby go wspomóc. Na jaw wychodzić zaczynają przerażające tajemnice z przeszłości, a bracia starają się rozwikłać zagadkę rozsierdzając tym samym sąsiadów.

Film otrzymał dwa Złote Lwy - Nagrodę Dziennikarzy oraz wyróżnienie Jury.






Plakat głosi, że to niemiecki kandydat do Oscara, że jest ekscytujący od pierwszej do ostatniej minuty. "Barbara" to historia lekarki, która w latach 80-tych minionego wieku, pomimo sprzeciwu władz, próbuje opuścić Berlin.

Dobre wrażenie na temat filmu dopełnia Srebrny Niedźwiedź dla reżysera i nagroda specjalna czytelników Berliner Morgenpost. 













16 listopada

"Mistrza" (The Master) podobno warto zobaczyć chociażby dla samej gry aktorskiej Philipa Seymoura Hoffmana i Joaquina Phoenixa. Fabuła skupia się na powszechnie szanowanym wizjonerze, który twierdzi, że odkrył zagadkę istnienia. U jego boku pojawia się wierny uczeń i uczynny wykonawca jego woli. Cytując Filmweb "to opowieść o pragnieniu władzy i miłości, o mrokach ludzkiej duszy i odwiecznej tęsknocie za swoim miejscem na ziemi".

Film zdobył nagrody w trzech kategoriach na MFF w Wenecji, w tym za najlepszy film i reżyserię.







 Trzaskalski, reżyser świetnego filmu "Edi" powraca na ekrany kin z nowym dziełem. "Mój rower" to opowieść o mężczyznach, zapewne jednak nie tylko dla nich. Losy dziadka, ojca i syna splatają się po dłuższym czasie rozłąki, aby odnaleźć zaginioną babcię. Jest to dla nich czas wielu ważnych rozmów, wyłożenia na ławę swych żalów, a w końcu i pojednania.

Obraz ten otrzymał dwa Złote Lwy oraz nagrodę Międzynarodowego Festiwalu Tofifest w Toruniu.











23 listopada

"Chuligani" (Neds) to brutalny obraz przedstawiający przemianę wzorowego ucznia jakim jest John w niebezpiecznego łobuza. Rzecz dzieje się w latach 70-tych XX wieku. 

Film ten zwyciężył w dwóch kategoriach na MFF w San Sebastian, otrzymał również nominację do nagrody MFF Młodego Widza Ale Kino! oraz nagrody BIFA (British Independent Film Award).













cdn.

niedziela, 4 listopada 2012

Cykl fotograficzny # 7 - Hasior i jego cuda-niewidy

Zeszłoweekendową wyprawę w góry, która okazała się obfita w deszcz i wiatr, spędziłam zwiedzając lokalne galerie sztuki i muzea w rejonie Zakopanego. Sporym plusem tamtejszych miejsc była możliwość robienia zdjęć, wprawdzie bez użycia lampy błyskowej, ale i tego typu fotografia nie jest mi straszna. Po raz kolejny zachwycona Galerią Władysława Hasiora - dosyć oryginalnego polskiego artysty malarza, rzeźbiarza i scenografa - postanowiłam uwiecznić ją na zdjęciach i podzielić się  twórczością tego niezwykle utalentowanego pana z tymi, którzy jeszcze tam nie dotarli. Od razu ostrzegam, że są to dzieła dla ludzi o mocnych nerwach i nawet trochę wpisują się w zeszłotygodniową atmosferę Halloween :)



czwartek, 1 listopada 2012

Podsumowanie października, czyli blog od kuchni

Po dosyć ubogim wakacyjnym wrześniu, październik był całkiem bogaty w przeróżne posty, głównie recenzje książek. Tym razem starałam się nie próżnować :)

Na blogu pojawiło się 8 recenzji książek, co przekłada się bezpośrednio na liczbę przeczytanych, i 2 recenzje filmów, bo niestety tylko tyle udało mi się obejrzeć. Książkami miesiąca zostają bezapelacyjnie Filary ziemi (recenzja) ex aequo z Chimerycznym lokatorem (recenzja), choć to dwie kompletnie różne pozycje. Jeżeli chodzi o film, wybór tym razem był prosty, wyróżniam bowiem nowego Bonda, czyli Skyfall (recenzja).


W październiku blog miał 3951 wejść, z kolei ogólna liczba odwiedzin przekroczyła w tym miesiącu magiczne dziesięć tysięcy: 11241. Bezrobotna.pl może się pochwalić również 17 nowymi obserwującymi

Najpopularniejszym postem października jest bezkonkurencyjnie recenzja książeczki dla dzieci O psie, który jeździł koleją (recenzja). Dużą popularnością cieszył się również Stos (klik) oraz mój nowy pomysł w postaci rekomendacji gier, tym razem byli to Osadnicy z Catanu (klik). Sporym zainteresowaniem obdarzyliście także Cykle fotograficzne (klik i klik).

Dosyć ciekawym tematem, ostatnio wręcz zaczęłam sobie notować przeróżne przykłady, są słowa, które wpisywane w wyszukiwarce przekierowują osoby buszujące po internecie na mojego bloga. Jako że nazwę mam taką a nie inną, często zaglądają do mnie ludzie szukający informacji na temat bezrobocia... Zresztą zobaczcie sami: rodzaje bezrobocia     procent bezrobocia     strona dla bezrobotnych i moje ulubione... mąż menel córka bezrobotna.

Popularność "Psa, który jeździł koleją" wcale mnie nie dziwi, kiedy co chwilę widzę hasła typu (pisownia oryginalna): ksionska pies ktury jezdzil koleja. Mniemam, że z tego względu odwiedza mnie sporo dzieci :) 

Szukano również u mnie między innymi listu pisującego żale i szablonów odcisków niedźwiedzia...

Mam w każdym razie nadzieję, że każdy znalazł choć ułamek tego, na czym mu zależało :) 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...